Who the f*ck is Miles Morales? - recenzja 114. tomu WKKM

by 21:26 0 komentarze
  
Długo się zastanawiałem przed zakupem 114 tomu serii WKKM. Czy to aby na pewno dobry pomysł. Czy nie lepiej odłożyć na coś innego. Czy może nieznajomość świata Ultimate zabierze mi przyjemność z czytania tego tomu. 

    Teraz, po lekturze, mogę powiedzieć tylko tyle, że nie żałuję i na pewno wrócę do jego przygód.
W tym tomie zawarto zeszyty Ultimate Comics Fallout (vol. 1) #4  oraz Ultimate Comics (vol. 2) #1-5. Dlaczego jest to tak dobry tom? Już Wam wyjaśniam!
    Po pierwsze, Miles jest sympatycznym nastolatkiem, trochę zagubionym, posiadającym swoje ambicje, ale nie genialnym, takim normalnym chłopakiem. Gdy rozmawia z rodzicami, dialogi wydają się pasować do bohaterów i nie rażą sztucznością. Znacznie lepiej utożsamia się z takim bohaterem, niż z jakimś geniuszem. Aspekt prywatności superbohaterów zyskał na znaczeniu już za czasów wydania Kryzysu Tożsamości, ale miło jest poznać kolejnego bohatera, który nie odbiega aż tak bardzo od czytelnika (poza posiadaniem nadprzyrodzonych mocy, oczywiście).
    Po drugie, Peter Parker jako Spider-Man jest dla niego wzorem postępowania i niemal od razu próbuje iść w jego ślady. W tym tomie widzi on śmierć Parkera, przez co nabawia się poczucia winy, że szybciej nie zaczął wykorzystywać swoich umiejętności, by pomóc Spider-Manowi w jego walce. Aby jakoś zagłuszyć tę winę, postanawia iść w ślady Petera, aby jak najlepiej reprezentować autorytet Spideya.

Miles musi poradzić sobie z trudną rolą, jaką wyznaczył mu poprzednik

    Po trzecie, jego historia jest inna od Petera Parkera. Wychowywał się w innym środowisku, ma obydwoje rodziców, nawet ma wujka, który zdecydowanie nie jest poczciwy jak wujek Ben. Zdecydowanie nie ma jeszcze pełnej kontroli nad swoimi nowymi umiejętnościami, a posiada on ich odrobinę więcej niż oryginalny Spider-Man. Potrafi oszałamiać wrogów za pomocą dotknięcia oraz posiada też umiejętność kamuflażu. To wszystko sprawia, że nie mamy wrażenia, że czytamy coś, co już znamy. Z jednej strony - czytamy o Spider-Manie, czyli o naszym starym kumplu, w którego stroju chcieliśmy biegać, jako dzieciaki (a wiadomo, że ludzie bardziej lubią to, co już znają), a z drugiej, nie mamy tego nieprzyjemnego uczucia znużenia zmieleniem tematu, które często odczuwa się po którymś już z kolei resecie życiorysu postaci (a bądźmy szczerzy, Peter Parker miał kilka takich resetów - ile można?)

Ten strój o wiele bardziej przypadł mi do gustu

    Kolejnym świetnym elementem tego tomu jest przyjaciel protagonisty, Ganke. To niechlujny Azjata - geek, ze specyficznym humorem i w dodatku bardzo optymistycznym podejściem w sumie do wszystkiego, łącznie ze swoim życiem.To jemu pierwszemu Miles mówi o nowo nabytych umiejętnościach, co nie jest dziwne, bo jest on świetną postacią i spodobał mi się od razu.
    Kolory i kreska są bardzo przyjemne w odbiorze, nie przeszkadzają w czytaniu. No i strój nowego człowieka pająka jest o niebo lepszy od tego oryginalnego.
    Na zakończenie powiem, że jeśli jesteście spragnieni odmiany w dość sztywnym świecie super hero, 114. tom WKKM to zdecydowanie orzeźwiający napój w upalny dzień. Świetnie się go czyta, akcja jest prowadzona żwawo i intrygująco, co tylko zachęca do zapoznania się ze wszystkimi zeszytami w których Miles występuje.
    A co Wy myślicie o Milesie? Lubicie tę postać? Czytaliście 114. tom WKKM? Piszcie w komentarzach, zapraszam do dyskusji!

Zdjęcia: Who is Miles Morales?

0 komentarze:

Prześlij komentarz