Schabowy z keczupem - recenzja The Amazing Spider-man: Pajęcza Wyspa WKKM tomy 108 i 117 | Na dwa głosy

by 20:34 0 komentarze

Zazwyczaj wszystkie komiksy czytamy wspólnie. Często zgadzamy się ze sobą w ocenie, czasem - jak w przypadku Randki w bibliotece - nie. Tym razem sięgnęliśmy po dwa tomy Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, które składają się na opowieść Pajęcza Wyspa. Jak myślicie - zgodziliśmy się w ocenie tego komiksu?

 Zacznijmy może od tego, że scenarzystą Pajęczej Wyspy był Dan Slott, który znany jest  z, na przykład, Spider Verse, Ostatnie łowy Kravena czy The Superior Spider-Man. Za rysunki natomiast odpowiadał Humberto Ramos oraz Stefano Caselli. Mi ten komiks nawet przypadł do gustu, choć im bliżej końca tym mniej mi się podobał. A jak Ty widzisz, po przeczytaniu, ten komiks?

Widzę go w ciemnych barwach - chociaż te komiksowe były naprawdę intensywne. Historia jest nieciekawa. Mogłaby interesować, bo pomysł jest nawet dobry, jednak wykonanie kuleje. Dialogi są infantylne, żarty stworzone na siłę. Postacie naprawdę mnie denerwowały - szczególnie dziewczyna Petera. Wszyscy są irytujący, nikt nie zaciekawił mnie na tyle, żebym mogła zastanowić się nad jego losami. Co więcej, jak już wspomniałam, komiks pod względem graficznym ani trochę nie przypadł mi do gustu.

Mi szczególnie podpadły twarze (przede wszystkim szczęki) bohaterów, które były zawsze rozwarte w kreskówkowo - kwadratowy sposób. Opowieść wygląda tak jakby ktoś bardzo tęsknił za latami 90. i chciał wprowadzić taką historię. Zdecydowanie boli tu jej fragmentaryczność. Zaprezentowany w tych tomach jest tylko trzon historii i bez znajomości poprzednich numerów powiązanych serii można nie zrozumieć np. dlaczego Peter nie jest z Mary Jane (ona, Karuś, zawsze była irytująca).

Ale mi nie chodziło o MJ, bo w tym komiksie to nie ona jest jego dziewczyną. Miałam na myśli Carlie. Akurat Mary Jane nie irytuje, chociaż nie pokusiłabym się o to, aby ocenić ją, jako dobrą i ciekawą postać w tym komiksie. Jedynym bohaterem, który mnie zainteresował być Antyvenom. Kompleks Zbawiciela to pasjonujące zjawisko, którym można bawić się na wiele sposobów. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o rozszerzenie jego postaci, bo - mimo wszystko - Brock wyszedł trochę zbyt płasko.

Tak, Antyvenom razem z Agentem Venom są dosyć ciekawi. Nie byłem zainteresowany Marvelem, więc dopiero w tych tomach zapoznawałem się ich mitologią. Jednak uczucie, że tracę dużą ilość odniesień, nie dawało się zagłuszyć ani na chwilę, więc nie polecam za bardzo ludziom nieobeznanym z runem Straczyńskiego.

Mi ten problem nie towarzyszył. Uważam, że nie potrzeba znać całej historii Pajączka, żeby zrozumieć Pajęczą Wyspę. Jedyne, co może czytelnika zastanowić to fakt, że Peter i MJ nie są już razem. Myślę, że ten komiks jest dobrym wprowadzeniem do świata Spider-mana. Jeśli kogoś zainteresuje ta historia, to będzie to bardzo dobra baza wypadowa, aby poznać więcej opowiadań o tym superbohaterze oraz jego towarzyszach. Mnie jednak ten komiks odstrasza od Marvela.

Ja bym powiedział, że ten komiks jest "schabowym z keczupem". Od czasu do czasu smaczny, jak nie ma nic innego do jedzenia jest pyszny, ale gdy możesz jeść coś bardziej wykwintnego to nie jestem pewien czy to aby najlepsza opcja dla ciebie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz