Intertekstualna przygoda w mieście Gotham - recenzja Batman: Gotyk

by 20:34 0 komentarze

Batman jest bohaterem niezwykle plastycznym. Wielu twórców, na przestrzeni lat, inaczej kształtowało obrońcę Gotham. W mini-serii Batman: Gotyk Grant Morrison dostał kolejną szansę zabawy z Mrocznym Rycerzem.

      Batman: Gotyk początkowo ukazał się w ramach serii Batman. Legends of the Dark Night. Owe historie nie należały do kanonu opowieści o Mrocznym Rycerzu, dlatego ich twórcy mogli stworzyć postać Batmana w taki sposób, w jaki tylko im się wymarzył. Swoją szansę na ponownie spotkanie z mścicielem z Gotham dostał Grant Morrison. Postanowił przenieść bohatera w świat powieści gotyckiej - bo chociaż komiks nie jest tylko słowem pisanym, to Batman: Gotyk zawiera w sobie wiele elementów tego gatunku literackiego.
      W Gotham pojawia się tajemniczy morderca, Pan Szept, który sukcesywnie wykańcza członków gangów. Ci z nich, którzy jeszcze pozostali przy życiu, zwracają się do Batmana o pomoc. Ten, początkowo niezbyt skory do ratowania gangsterów, później postanawia zaangażować się w sprawę - okazuje się jednak, że Bruce ma z Panem Szeptem o wiele więcej wspólnego, niż by się to wydawało. 


Ten, który sieje postrach, wśród złoczyńców, 
za sprawą Morrisona musi zmierzyć się z własnymi lękami

      Opowieść o starciu Mrocznego Rycerza z tajemniczym złoczyńcą, pod względem intrygi nie różni się niczym, od każdej innej historii o Batmanie: Bruce, oczywiście, odkrywa w genialny sposób wszystkie tajemnice i dociera do głównego antagonisty. Nie obyło się także bez nawiązań do dzieciństwa Wayne'a oraz wspominania rodziców. Jednak to wszystko, to tylko sposób Morrisona, aby przedstawić czytelnikom wspaniały przykład intertekstualności. Nie potrzeba zbyt wielkiej wiedzy, ponieważ już na pierwszy rzut oka dostrzegamy ogrom nawiązań do literatury, w postaci cytatów, na przykład dzieł Szekspira, którymi posługuje się Pan Szept. Jednak scenarzysta pozwala czytelnikom na więcej zabawy i jeśli będziemy dostatecznie zaznajomieni z literaturą, filmem i popkulturą, to bez trudu odnajdziemy wszystkie nawiązania. Tych jest sporo, począwszy od odniesień do legend o Fauście, a kończąc na maszynie, która ma uśmiercić głównego bohatera, żywcem wyjętej z opowieści o Bondzie.
       Poza całą tą intertekstualnością, Batman: Gotyk, to wzorowa powieść gotycka. Znajdziemy tu zarówno odpowiednią atmosferę, łączącą kryminał z dreszczowcem, jak i zamczysko, klasztor i nadnaturalne wydarzenia. To wszystko tworzy komiks Morrisona wspaniałym dziełem, które jest nie tylko dobrą opowieścią o Batmanie, ale także wciągającą zabawą intelektualną.
      Odpowiedniego nastroju dodają opowieści rysunku Klausa Jonsona. Jego charakterystyczna kreska sprawia, że Gotyk nabiera jeszcze większego tempa, a urywane krawędzie wprowadzają w czytelnika w świat tajemnic i magii. Niektóre kadry są stworzone wręcz idealnie, każdy element zachęca, aby zawiesić na nim oko na dłużej.


Ten kadr jest moim ulubionym, z tego komiksu 
- zwróćcie uwagę na wspaniałą kompozycję, wykorzystanie cieni i ciekawie rozwiązaną kwestię peleryny

      Na uwagę zasługuje także polskie wydanie. Pomimo tego, że historia nie jest zbyt obszerna, Egmont postanowił wydać ją w serii DC Deluxe, przez co możemy ją zakupić w twardej oprawie. Oczywiście, oznacza to, że takie wydanie automatycznie staje się droższe, jednak jeśli chodzi o Batman: Gotyk, to warto zainwestować w ten komiks trochę więcej, aby móc nacieszyć się oprawą graficzną.
      Jeżeli lubicie zabawy z treścią i macie ochotę na coś, co sprawi, że trochę bardziej wysilicie swoje szare komórki, to Batman: Gotyk zdecydowanie sprosta Waszym oczekiwaniom. Komiks ma tylko jedną wadę: opowieść w nim zawarta, jest zbyt krótka.

0 komentarze:

Prześlij komentarz