Śmieszki - heheszki | Serialoholik #5

by 20:32 0 komentarze

Patrząc na czeluścia Internetu można uznać, że serialem tego miesiąca powinnam ogłosić Game of Thrones. Jednak ta produkcja jest obecna w popkulturze tak długo i napisano o niej tak wiele, że nawet przez myśl nie przeszło mi, aby uhonorować tę opowieść. Jednak w sierpniu pojawił się serial, który zdobył duże zainteresowanie i wstrząsnął niektórymi widzami. Mowa o Atypical.

      Temat autyzmu już od kilku lat obecny jest w serialach i filmach. The Big Bang Theory, Community, Power Rangers, a nawet Guardians of the Galaxy (Drax przez wielu utożsamiany jest z symbolem osoby z autyzmem) mają swoich autystycznych bohaterów, którzy zaskarbili sobie serca wielu widzów. Już we wrześniu będziemy mogli oglądać The Good Doctor - opowieść o autystycznym chirurgu. Wątek bardzo lotny i coraz chętniej mielony przez popkulturę. Do tego, zazwyczaj ubrany w wesoły klimat, rodem z amerykańskich sitcomów. Co więc mogło pójść źle?
      Tak naprawdę - wszystko. Muszę się przyznać: Atypical pochłonęłam jednym tchem. To wesoły, pełen optymizmu serial, który wchodzi gładko, niczym dobra czekolada w smutne dni. Była zaaferowana postaciami, śmieszyły mnie żarty sytuacyjne, współodczuwałam z bohaterami, a po wszystkim wyłączałam laptopa i wracałam do swojego życia. Jednak już po pierwszym odcinku, gdzieś z tyłu głowy, pojawiła się czerwona lampka: czy aby na pewno jest w porządku, aby ten serial w taki sposób przedstawiał osoby z autyzmem?
      Nie miałam zbyt wielkiej wiedzy na ten temat, więc postanowiłam zabrać się za odpowiednią lekturę. Dowiedziałam się, że postać głównego bohatera, Sama, niezbyt wiernie oddaje to, jak zachowują się osoby z tym zaburzeniem. Nastolatek - nie bójmy się tego słowa - jest dupkiem. Obraża wszystkich dookoła, próbuje uwieść swoją terapeutkę, włamuje się do jej mieszkania, uderza w twarz dziewczynę, z którą miał przeżyć swój pierwszy akt seksualny. Sprawia, że osoby z autyzmem zaczynają być odbierane jako nieposkromione, agresywne, dziwaczne - a to nie prawda!


Sam to dupek, ale pod koniec wykonuje quasi-heroiczny czyn, więc wszystko jest ok, prawda?

      Z drugiej strony, Sam jest nieporadny, szczery do bólu, a jego niezrozumiałość otoczenia i zachowań społecznych doprowadza do wielu zabawnych sytuacji. Tyle tylko, że w tych momentach śmiejemy się z bohatera i z jego nieumiejętności funkcjonowania między nami - "tymi normalnymi". Zaczynamy współczuć chłopakowi (i wszystkim osobom z tym zaburzeniem), bo to przecież są tylko takie małe zwierzątka, które - jak każde zwierze - mogą być niebezpieczne dla człowieka, ale w gruncie rzeczy są niezwykle pocieszne. 
      Twórcy Atypical biją się w piersi mówiąc, że w trakcie tworzenia serialu konsultowali się z wieloma specjalistami, zajmującymi się osobami chorymi na autyzm. Zapewne na skutek owych rozmów powstało wiele dialogów, odnośnie których wielu widzów ma zastrzeżenia. Mowa o tych wszystkich tyradach, które możemy usłyszeć w każdym odcinku: autyzm wyjaśniany jest nam wprost, tłumaczony niemalże książkowo, ale nie za sprawą głosu z offu (chociaż to też się zdarza), ale za pomocą dialogów pomiędzy bohaterami. Błąd polega na tym, że postacie, w których usta włożono te słowa, nie potrzebują aby wyjaśniać im czym jest autyzm, ponieważ już od dawna to wiedzą.
       Oczywiście, żadna historia o autystycznym dziecku nie mogłaby mieć racji bytu, gdyby nie przedstawienie rodziców i rodzeństwa. Twórcy postanowili nie odchodzić od roli matki, zmęczonej opieką nad potomkiem, jednak zdecydowali się wprowadzić element szokujący. Oto kobieta, która poświęciła życie dla swojego autystycznego syna, wdaje się w romans z dużo młodszym barmanem. Już pokazanie jej jako zrzędliwej, wrednej i wiecznie czepiającej się osoby jest niezwykle krzywdzące, a dodanie do jej życiorysu zdrady sprawia, że matka Sama okazuje się być najbardziej znienawidzoną bohaterką serialu Atypical. Uznaję to jednak za całkiem świeże i sensowne rozwiązanie. Już nie raz mogliśmy oglądać historie o rodzicach, którzy poświęcają swoje kariery i małżeństwa na rzecz opieki nad chorym dzieckiem. Nie możemy jednak zapominać o tym, że tacy bohaterowie niekoniecznie muszą być autorytetami. Dlaczego by nie uczynić z takiej postaci kogoś, kto popełnia błędy? Przecież to taki sam człowiek, jak my wszyscy - to, że opiekuje się potomkiem, nie znaczy, że od razu ma monopol na życie.


Rodzina Sama nie należy do wzorowych, ale jego siostra to najlepsza postać w Atypical

      Mamy jednak siostrę Sama- Casey. Ta postać jest najjaśniejszym punktem w serialu. Zadziorna, o dobrym sercu, z ambicjami. Nie zrobiono z niej rozeźlonego rodzeństwa, które ma żal do rodziców, że większą uwagę skupiają na chorym bracie. Casey jest niezwykle opiekuńcza, ale jej rola w rodzinie nie sprowadza się tylko do tego. Dziewczyna spełnia swoje marzenia, znajduje miłość i nie boi się pozostać niezależna, względem rodziców i rówieśników. Szkoda tylko, że kiedy dowiaduje się o romansie matki, przeżywa wszystko w bardzo ekspresowym tempie, jakby twórcy zauważyli, że kończy im się sezon, a chcieli dodać opowieści ostatecznego zwrotu akcji.
       Najbardziej zawodzi fabuła. Wszystkie wydarzenia toczą się wokół jednego tematu: seksu. Sam chce zdobyć dziewczynę, ale przecież nie po to, aby stworzyć wspaniały związek, bo przecież nie wie co to miłość - prawda, Netflixie? Chłopak, jak każdy nastolatek, chce zaliczyć. Pomaga mu w tym najlepszy przyjaciel, który myśli i mówi wyłącznie o tematach, związanych z seksem. Historia Casey też w końcu sprowadza się do jej inicjacji seksualnej, a matka dzieciaków przez cały serial utrzymuję relację z barmanem, opartą właśnie na seksie. Czy naprawdę nie było innego sposoby, aby pokazać życie autystycznej osoby, jak opakowanie wszystkiego w seksualność?


Seks, seks, seeeeeks!

       Atypical to serial dobry. Jest wesołym sitcomem, który można obejrzeć z rodziną przy obiedzie. Daje widzom wiele śmiechu, sprawia, że lubimy bohaterów, utożsamiamy się z nimi, przeżywamy ich niepowodzenia i zdrady, współczujemy im wszelkich krzywd. Właśnie to mogłabym napisać, gdyby Atypical nie opowiadało o chłopaku z autyzmem, ale o typowej, białej amerykańskiej rodzinie z dwójką dzieci, uczęszczających do liceum. Jednak nie jest to tego typu opowieść. Kolejny raz, jak w przypadku 13 Reasons Why, Netflix chciał dobrze, ale wyszło... obejrzyjcie i sami przekonajcie się jak wyszło.

0 komentarze:

Prześlij komentarz