Animacje DC: Batman & Harley Qiunn | Na dwa głosy

by 20:25 0 komentarze

Tym razem zmieniamy kolejność i, zamiast chronologicznego oglądania animacji z Uniwersum DC, bierzemy się za najnowszy film animowany o bohaterach DC Comics.
      Batman & Harley Quinn premierę miał całkiem niedawno, bo 14 sierpnia 2017 roku. W Polsce pojawił się na płytach DVD i Blu-Ray dwa tygodnie później. Historia skupia się na Batmanie i Nightwingu, którzy próbują powstrzymać Poison Ivy i Floronic Mana przed zamienieniem wszystkich ludzi w rośliny. Do pomocy werbują Harley Quinn.

Ten film został dość chłodno przyjęty. Obejrzeliśmy go teraz my i nie wiem jak to wyszło u Ciebie. ale z mojego punktu widzenia, pomimo bycia dosyć odmiennym od kanonu animacji DC, ten film był momentami zabawny.

No właśnie - momentami. Większość filmowego humoru stanowią seksistowskie żarty, nawiązania do seksu oraz fart jokes. Tak, dosłownie - Batman musi raz zatrzymać Batmobil, ponieważ Harley puściła mocno śmierdzącego bąka. Z jednej strony mamy rozrywkę typowo dla dorosłych, ponieważ pojawia się tu dużo agresji, krwi, wulgarności oraz nawiązań erotycznych, a z drugiej Batman & Harley Quinn opiera się głównie na bardzo niskim poziomie humoru.


Pośladki Harley mają swoje pośladki

Tak, humor jest dość niskich lotów, a żarty często są suche, ale postacie zachowują się momentami nieprzewidywalnie, co dało mi chyba najwięcej dobrych wrażeń. A, że nie są to zachowania często dopasowane do tradycyjnych wizerunków postaci, nie da się zaprzeczyć. Jednak pierwszy raz nie miałem wrażenia, że film zmieściłby się w dwudziestominutowym odcinku.

Słyszałam zarzut odnośnie tego filmu, że właśnie był za bardzo przeciągnięty, a fabuła nie była ciekawa. Jednak zgodzę się z Tobą, że Batman & Harley wcale nie jest zbyt długi. Może i nie ma w tym filmie zmyślnej intrygi, ale wszystko toczy się odpowiednim, przyczynowo-skutkowym rytmem. Charaktery postaci zostają - mimo wszystko - zachowane. Szkoda tylko, że animacja w większości wypełniona jest tym niskim humorem. Nawet sceny akcji są wypełnione komentarzami w stylu "Au, moje jaja!".

Za to muzyka jest świetna. Nie uświadczymy powtarzania jednego motywu w różnych konfiguracjach, jak w innych animacjach DC. Miałem wrażenie, że każdy utwór jest unikatowy i dokładnie dopasowany do sceny.

Szczególnie przypadł nam do gustu moment, w którym Harley śpiewała, prawda? Po seansie, cały dzień nie mogliśmy wyrzucić tej piosenki z głów. Ta scena była miłym akcentem wśród całej tej sprośności. Tak samo, jak opening. Po, dosyć brutalnej, scenie ataku na laboratorium, rozpoczyna się czołówka, wykonana na kreskówkową modłę z dawnych lat. Przedstawia jarmarczne ukazanie Harley, która dowala każdemu - począwszy od Batmana, na Poison Ivy kończąc.

Moim zdaniem to dobry film, odstający od kanonu, ale przynoszący sporo zwrotów - nie tyle akcji, co reakcji bohaterów na różne okoliczności. Z tego powodu nie skreślałbym Batmana & Harley, bo widać, że ktoś chciał pobawić się konwencją, czasem przedobrzył, ale nie zabił totalnie całego filmu.

Gdyby chodziło tylko o zabawę konwencją, to nie miałabym żadnych zarzutów, bo to, że film jest dość nietypowy, jak na animacje z Uniwersum DC, wcale nie byłoby wadą. Jednak jest to raczej niski poziom rozrywki. Ktoś chciał się pobawić, ale za bardzo odszedł od tego, co można nazwać dobrym filmem.


Kiedy twój fart joke pójdzie za daleko...

Animacja, jeśli chodzi o płynność, trzyma równy poziom, choć postacie z dyskoteki mogły by mieć kilka klatek więcej. Z drugiej strony, widać bardzo duży progres względem pierwszego filmu Mask of the Phantasm, w którym postacie poruszały się bardzo skokowo. Co jeszcze spodobało Ci się w tym filmie?

Na pewno warstwa dźwiękowa - nie tylko muzyka, ale również świetne dobranie aktorów. Kevin Conroy, jak zwykle, wspaniale odgrywa postać Batmana. Czytałam kilka artykułów, w których autorzy kręcili nosem na Mindy Sterling w roli Harley, ale mi się bardzo podobało to, jak aktorka stara się nawiązywać swoją barwą głosu do Batman: The Animated Series. Przyznam też, że spodobały mi się końcowe sceny, w których relacja Harley i Pam aż kipi wspólną przeszłością.

Ja polecam zapoznać się z tym filmem. Może nie trafić do każdego, są na pewno też ludzie i to dorośli, którzy będą śmiać się pod nosem przez cały seans. Mi osobiście spodobał się trochę bardziej, Karolinie odrobinę mniej. Jedno jednak jest pewne. Jeśli chcecie zobaczyć Batmana, Harley Quinn, Poison Ivy i Nightwinga w innej konwencji, koniecznie go obejrzyjcie!

Za udostępnienie egzemplarza dvd do recenzji dziękujemy dystrybutorowi Galapagos.

 Galapagos


0 komentarze:

Prześlij komentarz