Remanent popkulturalny #3

by 20:41 0 komentarze


Kilka słów o październikowych doznaniach.




Moje zachwyty, dotyczące wydawnictwa Non Stop Comics, trwają. Dostaliśmy od nich kolejną paczuszkę i moje oczy zaświeciły się na widok pięknych okładek. Jednak w tym miesiącu otrzymaliśmy przesyłkę również od Waneko, a w niej znajdowało się kilka dóbr specjalnie dla mnie, czyli mangi yaoi i yuri. Najbardziej spodobała mi się pozycja Jackass! Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo zachwyci mnie taka opowiastka, a jednak: autorka w jednotomówce potrafiła zmieścić spore nagromadzenie emocji oraz świetnie narysowane i rozpisane sceny erotyczne.

Jako, że zapoznaje się dalej z medium mangowym, w tym miesiącu  w moje rączki wpadł pierwszy tom Posępnego Mononokeana. Nigdy nie myślałem ze historia umiejscowiona w liceum tak mi przypasuje!



Październik ponownie stanął pod znakiem Wonder Woman, ponieważ film o tej bohaterce wyszedł na DVD i Blue-ray. Ucieszona tym faktem, od razu namówiłam rodziców (i kota) na wspólne oglądanie. Gal Gadot ponownie zachwyciła mnie w roli Księżniczki Amazonek, więc moje instagramowe story pełne było jej wizerunku na okładce filmu.

Piotrek: W tym miesiącu razem z moim Słoneczkiem byliśmy na najnowszej części Thora. Myślałem że będę się nudził na tym seansie ale zdecydowanie tak nie było. Polecam zapoznać się z recenzją na dwa głosy Karoliny i Zuzi.



Jesień obfituje w wiele serialowych premier i powrotów, więc bardzo trudno jest mi wybrać jedną pozycję, którą chciałabym wyszczególnić. Aktualnie oglądam pięć seriali: American Horror Story, Lucifer, Mr. Robot, How To Get Away With Murder oraz The Shannara Chronicles. Każdy z nich daje mi masę emocji, śmiechu, zaskoczeń i dobrej zabawy. Szósty sezon AHS jest czymś znaczenie więcej, niż oczekiwałam po zwiastunach. Lucyfer dalej potrafi mnie rozbawić, chociaż czuję lekki foch, że twórcy, zdaje się, porzucili jego wątek miłosny z Chloe. Elliot znów wrócił do formy i jego monologi ponownie pełne są przemyśleń na temat kondycji społeczeństwa. Annalise Keating i jej podopieczni wciąż potrafią mnie zaskoczyć, a poza tym zachwycam się wizerunkami silnych kobiet w tym serialu. Natomiast w ostatniej produkcji moje serce niezmiernie zdobywa Eretria - i to nie tylko ze względu na jej orientację.




Na nowo rozkochałam się w Żywiołaku! W tym miesiącu udało nam się uczestniczyć w koncercie w Elblągu, promującym najnowszy książek zespołu. Od jakiegoś czasu ich muzyka jest jedną z moich ulubionych, ale na żywo okazali się być jeszcze lepsi. Chociaż średnia wieku uczestników koncertu znacznie przewyższała nasze dwadzieścia-parę lat, to i tak z łatwością odnaleźliśmy się wśród fanów, a to dzięki niesamowitym dźwiękom, dobiegającym nie tylko z instrumentów, ale - przede wszystkim - gardeł wokalistek.

Dla mnie, oprócz Żywiołaka, odkryciem miesiąca były dwa covery piosenki I love you T. Love wykonne prze zespół Łąki Łan. Podeszli do tematu na dwa odmienne sposoby i bardzo dobrze im to wyszło. Koniecznie musicie sprawdzić!



Do dziś wspominam musical Wiedźmin, który okazał się być o wiele lepszy, niż mogłam się tego spodziewać. Zarówno piosenki, jak i strona techniczna dały mi mocno w twarz swoją niezwykłością, a całokształt przyprawił mnie o miłe dreszcze.

0 komentarze:

Prześlij komentarz