Ciebie też wciągnie - To, na podstawie twórczości Stephena Kinga | Na dwa głosy

by 20:30 0 komentarze
to, film, stephen king

Właśnie na DVD i Blu-Ray ukazało się To - kolejna adaptacja prozy Stephena Kinga. Przed seansem, słyszeliśmy wiele sprzecznych głosów: jedni twierdzą, iż film jest świetni, drudzy są nim mocno zawiedzeni. A my?

 Bałeś się?


Nie bałem się, ale nie mogę też powiedzieć, że film mnie nie poruszył. Miał kilka straszniejszych chwil, ale mam wrażenie, że w sali kinowej bałbym się w innych momentach niż większość sali. A czy Ciebie ten film wystraszył? Wszak wiem, że boisz się klaunów.

to, film, stephen king


Boję się, ale sama postać Pennywise'a mnie nie wystraszyła. Niektóre fragmenty wprawiały w lekki niepokój. Tyle jeśli chodzi o warstwę horroru. Jeśli więc ktoś oczekuje, że To w reżyserii Andresa Muschietti będzie przerażającym filmem, to nie dziwię się, że po premierze pojawiło się tyle skrzywionych twarzyczek, a produkcja często wymieniana była wśród zestawienia największych zawodów filmowych 2017 roku.

Moim zdaniem, zupełnie niesłusznie, bo to jest dobry film. Nie jest to najstraszniejsza produkcja tego roku, ale daje satysfakcję na innych płaszczyznach. Świetnym elementem historii przedstawionej są aktorzy dziecięcy. Zachowują się bardzo naturalnie, rzucają żarty o "Twojej starej", jeden z nich rzuca mętne aluzje seksualne, i co najważniejsze, każdy z nich jest wyrazisty, a razem tworzą zgraną paczkę.

No właśnie, moim zdaniem to w ogóle nie miała być przerażająca opowieść. Chociaż najczęściej To jest klasyfikowane jako horror lub dreszczowiec, to spotkałam się również z zaliczaniem go do gatunku dramatu - i tu jest pies pogrzebany. Ten film nie ma polegać na jumpscare'ach, ani na tym, aby widzowie krzyczeli z przerażenia. Ma opowiadać o dramatach grupki dzieciaków - i to robi wyśmienicie. Pod warstwą opowieści o Pennywise i zaginionych małoletnich, kryją się rodzinne i szkolne dramaty: znęcający się rodzice, odtrącenie przez rówieśników, hipochondria, bycie sierotą, problemy dojrzewania...

to, film, stephen king


A co najważniejsze: życie w małym miasteczku, gdzie każdy pilnuje swojego nosa - bo to też może być czyimś dramatem. Oglądałem pierwszą adaptację tej książki i ciężko mi się zdecydować, który projekt głównego złego był lepszy. Z jednej strony starsza wersja, przypominająca faceta, który jest zbyt mocno zainteresowany dziećmi, miała swój urok. A jak Tobie podobał się projekt Klauna w tym filmie?

Chociaż Bill Skarsgard to świetny aktor i nie można mu odmówić wspaniałej kreacji w tym filmie, to muszę przyznać, że postać Pennywise'a w ogóle mnie nie obchodziła. Moją uwagę zajmowali dziecięcy aktorzy, który wykonali zachwycającą robotę. Szczególnie Sophia Lillis, wcielająca się w Beverly zdobyła moje serce. Tak samo jej postać najbardziej mnie zaciekawiła: pod warstwą inteligencji, charyzmy i siły, kryła się zraniona i delikatna dziewczynka. Cały gang przedstawiony był tak, jak wyobrażam sobie grupę dzieciaków: kiedy patrzymy na nich z oddali, wydają nam się irytujący, wulgarni, często obleśni, ale nie głupkowaci. I to jest dobry sposób na pokazywanie młodszych bohaterów: różnorodnie i ciekawie, ale jednocześnie dziecięco i wręcz irytująco.

to, film, stephen king


Skoro mówimy o naszych protagonistach, to trzeba także wspomnieć o tym, że ta produkcja to adaptacja książki, i to książki na pierwszy rzut oka niełatwej do przeniesienia na ekrany kin. King swoją opowieść umieścił w czasach swojego dzieciństwa, dlatego też w wersji literackiej nasz klaun przybierał kształty maszkar z ówczesnych horrorów, takich jak np. wilkołak. Film przenosi całą akcję do końca lat osiemdziesiątych, co pozwala wywołać, u przynajmniej większości dorosłej widowni, choć odrobinę nostalgii, jaką miała wówczas wywołać książka.

Twórcy To stanęli przed ogromnym wyzwaniem. Nie dość, że sam fakt zabierania się za prozę Kinga już podnosi poprzeczkę i zwiększa oczekiwania fanów, to jeszcze wersja z 2017 roku nie była pierwszą próbą przeniesienia tej opowieści na ekrany. Trudno jest stawić czoła widmom przeszłości, ale moim zdaniem nowa adaptacja To wychodzi z walki obronną ręką. Świetny dramat o strachu, o trudach życia, owiany nutką nostalgii - zdecydowanie polecamy.

Jaka jest Wasza ulubiona adaptacja lub ekranizacja twórczości Kinga? Czy jest nią To?
Zjedźcie na dół i napiszcie nam w komentarzu!

Za udostępnienie egzemplarza dvd do recenzji dziękujemy dystrybutorowi Galapagos.

 Galapagos

0 komentarze:

Prześlij komentarz