Na pohybel zasadzie Smerfetki - recenzja Paper Girls, tom 2

by 20:20 0 komentarze
paper girls, tom 2, recenzja, komiksy, non stop comics

W końcu doczekałam się drugiego tomu Paper Girls. Ta historia jest dla mnie niezwykle ważna, chociażby dlatego, że jestem kobietą. Jak tym razem wypadły Gazeciarki?

      Jeśli trudno jest Wam wytrzymać w oczekiwaniu na kolejny sezon ulubionego serialu, to zapewniam, że fan popkultury może natrafić na swojej drodze na jeszcze większe cierpienia. Od pojawienia się na polskim rynku pierwszego tomu Paper Girls minęły cztery miesiące, które - pod względem oczekiwania na kolejne przygody Gazeciarek - wydłużały się niemiłosiernie. Ostatnim razem pisałam, że Paper Girls wciąga się nosem, łapczywie zgarniając każdą kolejną stronę i w przypadku drugiego tomu tej opowieści nic się nie zmieniło. Historia nastolatek ze Stony Steam jest dla mnie niczym znakomity serial, którego odcinek tak bardzo pochłania, że nim się obejrzysz, nagle oglądasz napisy końcowe. 

Powrót do przyszłości

      Jedna z bohaterek, KJ, zaginęła i Erin, Mac oraz Tiffany starają się odnaleźć przyjaciółkę. Sęk w tym, że teraz, zamiast w 1988 roku, są w 2016, a na swojej drodze spotykają czterdziestoletnią wersję Erin. Kompletnie zagubione w przyszłości muszą zmierzyć się nie tylko ze skutkami wydarzeń z pierwszego tomu, ale również z tym, co los ma zamiar przynieść im, kiedy dorosną. Przyznam, że właśnie to drugie jest trudniejszym zadaniem - dwunastolatki przekonują się, że ich życia wcale nie potoczą się tak, jak obecnie sobie wyobrażają. Czy mają szansę na zmiany?

paper girls, tom 2, recenzja, komiksy, non stop comics

      W porównaniu z pierwszym tomem, druga część Paper Girls lekko zmniejsza tempo. Wydarzenia nie mkną już jak oszalałe, skupiamy się raczej na dwóch motywach: poszukiwaniu KJ oraz tajemniczej postaci, która wydaje się być... no właśnie, kim? Przez chwilę tytułowe Gazeciarki mierzą się jeszcze z technologią oraz zmianami, jakie zastają w swoim rodzinnym miasteczku, ale adaptacja do nowego środowiska nie jest dla nich problemem. Chociaż z dnia na dzień ich życia przyniosły im natłok wydarzeń i nowych informacji, dziewczyny wszystko przyjmują na chłodno, jakby wcale nie były dziećmi, tylko dojrzałymi kobietami, które widziały już to i owo. 

Na pohybel Stranger Things

      Oczywiście, nie sposób pominąć klimatu, rodem z prozy Stephena Kinga, który panuje w Paper Girls, albo przemilczeć podobieństw występujących pomiędzy tym komiksem a serialem Stranger Things. Tyle tylko, że opowieść o nastoletnich roznosicielkach gazet ma przewagę nad wyżej wymienionymi w tym, iż głównymi bohaterkami są wyłącznie dziewczyny.

paper girls, tom 2, recenzja, komiksy, non stop comics

      Rzadko zdarza się, by tekst kultury miał grupę głównych postaci, które są tylko kobietami. Zwykle są to zbiory mieszane, najczęściej z przewagą mężczyzn, albo takie, w skład których wchodzi wyłącznie jedna kobieta. To ostatnie nazywamy zasadą Smerfetki i polega na wprowadzeniu jednej postaci żeńskiej tylko jako odniesienie do męskiej narracji/męskiej postaci.
      Dlatego tak ważne jest powstawanie komiksów z głównymi bohaterkami, z którymi mogą utożsamiać się czytelniczki. Ważne jest również, by takie dzieła były - po prostu - dobre. Na szczęście, Paper Girls spełnia swoje zadania.

Co myślicie o takich komiksach? Lubicie historie, w których głównymi postaciami są wyłącznie kobiety? Napiszcie nam o tym w komentarzach poniżej!

0 komentarze:

Prześlij komentarz