Rzuć wszystko i zacznij czytać The Promised Neverland

by 20:33 0 komentarze
the promised neverland, recenzja, manga, waneko

Pozornie idylliczna rzeczywistość zmienia się w najgorszy koszmar. Manga, która zainteresuje nawet zatwardziałych przeciwników takich opowieści. 

Spokojny dom dziecka       

      Budynek położony w cichej okolicy, będący domem dla wielu dzieci, które nie mają rodziców. Wszystkie maluchy, mające do 12 lat, tworzą wesołą społeczność: zajmują się sobą nawzajem, dbają o innych, pomagają w pracach domowych i oddają się zabawie w pobliskim lesie. Codziennie kilka godzin spędzają na nauce, jednak nie sprawia im to problemu. Nad wszystkim czuwa młoda kobieta, którą dzieciaki nazywają mamą. Uśmiechnięta postać, czule tuli swoje przybrane pociechy i dba o ich rozwój. Każde z dzieci jest wyjątkowe: różnią się charakterami, posiadanymi umiejętnościami, numerami wytatuowanymi na ciele... chwileczkę, chyba coś tu nie gra?

the promised neverland, recenzja, manga, waneko


Już same onomatopeje "skupienie" oraz "cisza" pojawiające się podczas nauki sprawiają, że czytelnik wie, że coś jest nie tak. Skupienie i cisza w klasie? W jakim świecie?!

      Bum! Właśnie w ten sposób rozpoczyna się pierwszy tom mangi The Promised Neverland. Ten shonen, napisany przez Kaiu Shirai oraz zilustrowany przez Posuka Demizu nadal publikowany jest w oryginalnej wersji, na łamach tygodnika Shūkan Shōnen Janpu. W formacie tankōbon ukazało się do tej pory siedem części. W Polsce, dzięki wydawnictwu Waneko, możemy cieszyć się pierwszym tomem The Promised Neverland. Wydanie odznacza się delikatnym papierem, bardziej przypominającym wersje magazynowe mang, niż typowe tomiki. Pięknie ilustrowana i niezwykle kolorowa obwoluta nie zdradza tego, co znajdziemy w środku. A zdecydowanie, ta manga nie jest opowieścią o wesolutkich dzieciach, tylko czymś, mrożącym krew w żyłach.

Znakomite zwroty akcji

      Napięcie w The Promised Neverlad budowane jest z najwyższym kunsztem - zarówno pisarskim, jak i rysowniczym. Głównymi bohaterami jest trójka podopiecznych domu dziecka: Emma, Ray oraz Norman. Wszyscy odznaczają się wręcz genialnymi zdolnościami umysłowymi oraz zręcznością. Kiedy poznają przerażającą prawdę o swoim życiu, z zadziwiającymi chłodem i logiką szukają wyjścia z zastałej sytuacji. Ich spostrzegawczość i rozumowanie przywodzi na myśl Sherlocka Holmesa. Każde z nich jest najlepsze w innej dziedzinie, dzięki czemu bohaterzy uzupełniają się, nawzajem stawiają sobie wyzwania i są dla siebie oparciem.


the promised neverland, recenzja, manga, waneko
      

Niezwykle uzdolnione dzieciaki mogą wpędzić w kompleksy. Bo kto z nas był takim geniuszem w wieku dwunastu lat? Ale przynajmniej nie mamy numerów na szyjach...

      Tajemnice odkrywamy razem z głównymi bohaterami - a raczej chwilę po nich. Strony The Promised Neverland zostały ułożone w ten sposób, że aby zobaczyć zwrot akcji, którego świadkami są dzieciaki, musimy przewrócić kartkę. Dopiero wtedy ukazuje nam się przerażająca prawda, rozwikłanie tajemnicy, albo wprowadzenie nowego bohatera. Chociaż zwykle jestem znakomitym detektywem i niczym Batman rozwiązuje zagadki szybciej, niż moi najbliżsi, to w przypadku tej mangi o wielu rzeczach nie miałam pojęcia, póki o nich nie przeczytałam. Dzięki temu bawiłam się znakomicie, z dreszczykiem oczekiwałam na kolejne zwroty akcji i kibicowałam bohaterom. 
      Emma, Ray i Norman to urocze dzieciaki, o które zaczynamy dość szybko się martwić. Kibicujemy im i zastanawiamy się czy dadzą radę. Z drugiej strony, pod uroczymi rysunkami maluchów (no dobrze, dobrze - nastolatków) kryją się genialne umysły, więc mimo wszystko mamy pewność, że wszystko skończy się szczęśliwe. Czy aby na pewno?


the promised neverland, recenzja, manga, waneko

Z tego byłby całkiem niezły plakat!

      Graficznie The Promised Neverland jest bez zarzutu. Wielokrotnie pojawiają się sceny zajmujące dwie sąsiadujące strony, co wygląda niczym znakomity plakat. Każdy rozdział rozpoczyna się odrębną graficznie wstawką, prezentującą jakiś kadr w stylu filmowego plakatu właśnie. Początki każdej z części zawierają przypomnienie wydarzeń z poprzedniej i czujemy się, jak byśmy oglądali wciągający serial.
      Polecam tę serie każdemu, kto ma ochotę poczytać coś typowo dla rozrywki, ale jednak bardziej ambitnego, niż to zwykle bywa. Jestem przekonana, że historia wciągnie każdego, nawet osoby, które zazwyczaj nie czytają mang.

Jak myślicie, co jest tą tajemnicą, o której dowiadują się dzieci? Czytaliście The Promised Neverland? Piszcie w komentarzach poniżej!


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Waneko.

 Wydawnictwo Waneko
      

0 komentarze:

Prześlij komentarz