Co lepsze: życie Karoliny, czy drugi tom Odrodzenia? Ostateczne starcie!

by 20:02 0 komentarze
odrodzenie, revival, non stop comics, komiks o zombie

Każdy ma czasem gorszy dzień. Ja mam go przez cały tydzień. Postanowiłam więc porównać swoje doświadczenia z najnowszym tomem serii Odrodzenie. Naprawdę. 

Jestem zombie. 100% legit

    Patrząc na mnie można powiedzieć, że jestem zombie. Naprawdę, nie kłamię. Chociaż nie umarłam i nie powstałam z grobu, to jeden rzut oka wystarczy, by stwierdzić, że niekoniecznie jestem obecna w świecie rzeczywistym. Problemy zdrowotne odbijają się na mnie i na mojej twarzy, a przeżycia z minionych lat nadal przyprawiają mnie o dreszcze. Jestem pewna, że gdyby ktoś zechciał napisać o mnie książkę, szybko zostałaby bestsellerem na całym świecie.
    Jednak nikt się o to nie pokusił (jakby co, kontakt mailowy u dołu strony), więc musicie zadowolić się inną opowieścią o żywych umarłych. I nie, nie jest to The Walking Dead. Nawet nie wiemy czy zjawisko, którego opis znajdziemy w serii komiksów Odrodzenie ma jakikolwiek związek z zombiakami (osoby czytające w tempie ukazywania się serii w USA proszone są o ograniczenie spoilerów, bo inaczej będzie mi smutno). 


odrodzenie, revival, non stop comics, komiks o zombie

     Postanowiłam jednak podjąć tę próbę i stanąć oko w oko z jedną z nowości wydawnictwa Non Stop Comics. Pierwszy tom Odrodzenia przypadł do recenzji Piotrkowi, ale Życie ma sens postanowiłam wyrwać z jego łapek i pochłonąć dalsze losy bohaterów amerykańskiego miasteczka. Skoro już stoczyłam taką bitwę o ten komiks, to dlaczego by nie pójść dalej za głosem euforii i nie obrócić tego tekstu w coś innego, niż regularna recenzja?
     I tak, postaram się sprawdzić która opowieść o tajemniczych wydarzeniach i balansowaniu na granicy życia i śmierci jest ciekawsza, lepsza, fajniejsza: moje życie, czy komiks Odrodzenie.

Wielkie tajemnice rozwiązuje się powoli

      Powracamy do miasteczka Wausau w Wisconsin, w którym - z nadal niewyjaśnionych przyczyn - zmarli zaczęli wracać do życia. Napięcie wciąż wzrasta, bo chociaż to już drugi tom komiksu Tima Seeley'a, to my, jako czytelnicy, nie mamy pojęcia dlaczego i po co oglądamy tytułowe odrodzenie. 
     Nie wiedzą tego również bohaterowie Życie ma sens i nie łudźcie się, śledztwo w tej sprawie ani trochę nie posunie się do przodu w tym tomie. Główna bohaterka, Dana, ma na głowie co innego, niż zadawanie sobie pytania "dlaczego?". Kobieta musi poradzić sobie ze skutkami nagłego zmartwychwstania, bo jak się okazało, przywrócone do życia osoby nie są już tymi samymi, co za pierwszego życia.
     Tutaj nie ma w czym konkurować, bo moje losy były podobne. Tajemnica mojej choroby, czy to co w ogóle jest/było, pozostawała nierozwiązana przez dziewięć lat. Bolała mnie głowa, bardzo mocno - i tyle. Żaden ze specjalistów nie był w stanie powiedzieć mi co się dzieje. Dlatego te wszystkie lata były opowieścią o skutkach moich dolegliwości.

odrodzenie, revival, non stop comics, komiks o zombie

     Niestety, muszę oddać punkt Odrodzeniu. W moim życiu nie było żadnego rozcinania żywych ludzi, ani też żadnego odgryzania twarzy. Nie było również smutnych i zapomnianych dusz, które zostały uwięzione w naszym świecie. I chociaż moje doświadczenia były bardzo, ale to bardzo emocjonalne, to niestety - nie aż tak pełne emocjonalnego nakładu, jak czytanie Odrodzenia.
     Naprawdę, Tim Seeley potrafi budować napięcie. Świetnie pokazuje skutki odrodzenia zmarłych, które padły na Wausau niczym ogromny cień rzucany przez moje ciało po tym, jak przytyłam po lekach. Z komiksu zrobił się całkiem dobry kryminał, zagadka goni zagadkę, mindfuck przysłaniany jest przez kolejny mindfuck. Chciałam więcej i więcej i ubolewałam nad tym, że mam czas na czytanie tylko w autobusie, albo podczas dłuższego posiedzenia w łazience.
     I tak, chociaż zagadka mojego stanu zdrowia została rozwiązana, a najstarsi czytelnicy wiedzą co dolega mojej duszy, to tajemnice Odrodzenia nie zostały rozwikłane. Przynajmniej nie wszystkie. Ale spokojnie, przed nami jeszcze kilka tomów.

Z ludźmi najlepiej na Insta Story

     W moim życiu, a raczej w moich relacjach z innymi zdarzały się takie historie, że potrzebowalibyście czegoś mocniejszego, by je przyswoić. Jednak i tutaj zostałam pokonana przez komiks Seeley'a, bo - jak to zwykle bywa - wydarzenia w dziełach popkultury zwykle popadają w skrajności (a może to tylko w książkach i filmach o Grey'u lub serialach Ilony Łepkowskiej?).
     W Odrodzeniu nie jest inaczej. Relacje międzyludzkie w tym komiksie są zawiłe, mocno porąbane, ale niezwykle wciągające i fascynujące. Przez chwilę nawet ma się głęboko gdzieś dlaczego zmarli wracają do życia, bo były facet Dany ma dziwnych sąsiadów, którzy ukrywają coś w szopie, a siostra głównej bohaterki romansowała z nauczycielem akademickim, a on na pewno coś ukrywa, bo przecież oni zawsze coś ukrywają!

odrodzenie, revival, non stop comics, komiks o zombie

     Ja romansu z wykładowcą nie miałam, więc jestem zmuszona uznać, że i tę rundę przegrałam. Po prawdzie, to mogłabym zwyciężyć z Odrodzeniem jedynie w kategorii "kolor krwi", bo w moim życiu rany i krwawienie wyglądało bardzo wiarygodnie i nawet bolało, a w komiksie wcale to tak nie wygląda i śnieg też jest jakiś taki szary i nieprawdziwy, o! (aczkolwiek, rysunki w serii Odrodzenie są świetne).
     Jeśli więc nie planujecie złożenia mi wizyty w celach konwersacyjnych, albo nie macie ochoty zaprosić mnie na kawę, by posłuchać o moich przygodach, to sięgnijcie po serię Odrodzenie. Naprawdę warto!

0 komentarze:

Prześlij komentarz