Japoński Orwell - recenzja Ikigami, tom 1

by 20:49 0 komentarze
ikigami, manga, recenzja, Motoro Mase, wydawnictwo hanami 

Czy jesteśmy gotowi poświęcić część społeczeństwa dla dobra ogółu?

    Autor Ikigami, Motoro Mase, w wielu wywiadach mówił o znaczeniu tytułu swojej mangi. Powstał on w wyniku złożenia dwóch słów: kami, papier oraz iki, które, co ciekawe, może być zapisane zarówno kanji na iku, czyli iść,  odchodzić, jak i ikiru, żyć. Można by więc rzec, że chodzi tu o "papier życia/śmierci", co w kontekście przedstawionej w pierwszym tomie historii jest tytułem nad wyraz trafnym.

ikigami, manga, recenzja, Motoro Mase, wydawnictwo hanami 

   Akcja Ikigami ma miejsce w dość współcześnie wyglądającej Japonii, w której obowiązuje Dekret o nieustannym rozwoju kraju. Na czym on polega? Otóż po inauguracji roku szkolnego, każdy uczeń i każda uczennica pierwszej klasy szkoły podstawowej zostaje zaszczepiona Roz-Krajem. W jednym zastrzyku na tysiąc znajduje się mała nanokapsułka, która między osiemnastym a dwudziestym czwartym rokiem życia eksploduje, doprowadzając taką osobę do śmierci. Na dwadzieścia cztery godziny przed zaplanowanym wybuchem kapsułki, państwo wysyła doręczyciela mającego dostarczyć tytułowe Ikigami, czyli zawiadomienie, że to właśnie ten człowiek poświęci się dla dobra kraju, niejako ustępując miejsca innym. Urzędnik oczywiście ma wgląd w sytuację rodzinną adresata, co sprawia, że jest w stanie lepiej przygotować się do przekazania wiadomości. Po pierwszych kilku stronach mangi można bezpiecznie założyć, że spora część społeczeństwa popiera ten regulujący populację dekret. Powszechny strach o życie, który towarzyszy wszystkim młodym ludziom, w założeniu ma mobilizować całe społeczeństwo do ciężkiej pracy oraz uświadamiać im wartość życia.


ikigami, manga, recenzja, Motoro Mase, wydawnictwo hanami
 
     Głównym bohaterem Ikigami jest jeden z doręczycieli, Fujimoto. W pierwszym tomie nie pojawiał się zbyt często, więc niewiele można powiedzieć o tym, jakim jest człowiekiem. Mase dość szczątkowo przedstawia jednak jego przeszłość, ukazując go w szkole podstawowej, w czasie nauki zawodu oraz jego wykonywania. Z całą pewnością możemy jednak stwierdzić, że w duchu nie popiera uśmiercającego losowych ludzi systemu, i powątpiewa, że jego zawód jest spełnieniem "honorowej powinności". Zresztą, o tym, jak funkcjonuje przydział szczepionek również dowiadujemy się z tych retrospekcji. Fabuła tego tomu jest epizodyczna, więcej uwagi autor poświęca poszczególnym osobom, którym Fujimoto dostarcza ikigami niż samemu protagoniście.
ikigami, manga, recenzja, Motoro Mase, wydawnictwo hanami
 
    Poszczególne, zamieszczone w pierwszym tomie Ikigami opowieści, wciągają równie mocno, co ukazana szczątkowa przeszłość Fujimoto. Znajdziemy tu bardzo prawdopodobne historie, na przykład momentami dość drastyczny rozdział o zemście, czy też inny, o perypetiach dwóch ulicznych artystów, których przyjaźń przerwało pragnienie sławy jednego z nich. Każdy z tych epizodów jest bardzo smutny, ale niesie ze sobą również pewną mądrość. Poza tym, Ikigami jest interesujące również przez wzgląd na to, że przedstawione w nim społeczeństwo zgadza się na zabijanie części obywateli w imię dobra całego kraju. Jest to bardzo intrygujące, zwłaszcza dla mnie, Europejczyka.

ikigami, manga, recenzja, Motoro Mase, wydawnictwo hanami
 
    Pierwszy tom Ikigami czytało mi się bardzo szybko nie tylko dlatego, że fabuła jest po prostu cudownie skonstruowana. Urzeka również strona graficzna zdecydowanie nie ustępująca samej historii. Akcja jest intensywna i nawet dłuższe dialogi, jeśli już się pojawią, nie spowalniają czytania, ponieważ pozostają naturalne. Mase portretuje w mandze różnorakie emocje, które targają naszymi bohaterami, poświęcając im pół, całą a zdarza się, że i nawet dwie strony, jeśli wymaga tego dany epizod. Na twarzach postaci świetnie oddane zostały szczęście, rezygnacja, beznadzieja i poczucie niesprawiedliwości. To wszystko sprawiło, że tom ten przeczytałem błyskawicznie. I, zapewne, jeszcze do niego wrócę.


ikigami, manga, recenzja, Motoro Mase, wydawnictwo hanami
  
     Ikigami odrobinę mnie zaskoczyło. Spodziewałem się wprawdzie, że nie będzie to tytuł przeciętny, ale mimo że pierwszym tom zawiera dwieście szesnaście stron, czytanie szło mi jak po maśle. Świetne dialogi, połączone z sugestywnymi rysunkami i dynamicznym kadrowaniem, pozwoliły mi zanurzyć się w świecie przedstawionym. A przecież to nie jest świat aż tak różny od naszego, prawda?


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Hanami.


0 komentarze:

Prześlij komentarz