Czas na przegrupowanie - przedpremierowa recenzja 3 odcinków sezonu 5B serialu Vikings

by 20:27 0 komentarze
vikings, wikingowie, sezon 5B, ivar boneless, kanał history, recenzja serialu

Premiera nowych odcinków serialu Vikings dopiero 29 listopada na kanale HISTORY. Obejrzałam trzy odcinki tego, co Was czeka, by przekonać się czy warto. Tekst nie zawiera spoilerów.

Gdy dostarcza się widzom takiego dobra, jakim są dotychczas wyemitowane odcinki piątego sezonu Vikings, trudno jest to przeskoczyć. Twórcy serialu mieli nie lada zadanie by w drugiej części aktualnej serii pokazać coś, co będzie zapierało dech w piersiach równie mocno, jak bratobójcza walka o Kattegat. Po obejrzeniu trzech odcinków z sezonu 5B wciąż trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy to zadanie się powiodło. Jednak wszystko wskazuje na to, że przed widzami dobre mięso, a końcówka trzeciego odcinka tylko to potwierdza.

vikings, wikingowie, sezon 5B, ivar boneless, kanał history, recenzja serialu

Do Kattegat wkracza Ivar ze swoją armią oraz przymierzeńcami: Hvitserkiem i Haraldem. Lagertha, Heahmund, Bjorn, Ubbe i Torvi uciekli. Muszą dokładnie przemyśleć jaki będzie ich następny krok, gdzie mogą się schronić i czy w ogóle jest dla nich ratunek. Ivar, choć zdobył tron ojca, nie czuje się spełniony - wciąż brakuje mu krwi Lagerthy na rękach. W Wessex Alfred próbuje utrzymać niedawno zdobytą pozycję. Natomiast Floki snuje się po wyspie, niczym smród po gaciach (jak zwykła mawiać moja babcia).

Nie ma czasu na wyjaśnienia, wskakuj do rydwanu Ivara

Czas w tych trzech odcinkach pędził nieubłaganie. Naprawdę, miałam wrażenie, że w ciągu trzech godzin zmieszczono tyle wydarzeń, co kiedyś rozciągałyby się na połowę sezonu. Wątki stały się proste i konkretne, a montaż nadał znacznie szybszego, niż dotychczas. Rozmowa - konkluzja - skutki. Wydarzenie - następstwa - decyzja. I tak w kółko. Byłam mile zaskoczona takim obrotem spraw. Na tym etapie Vikings bardzo łatwo zniszczyć. Wiemy o bohaterach bardzo dużo, znamy ich motywy, możemy wręcz czuć się tak, jakby byli naszymi dobrymi znajomymi. Dlatego wyjaśnianie ich decyzji, czy zmyśle ekspozycje prezentujące dany stan rzeczy, albo metafory i zmary senne poszły na jakiś czas w odstawkę.

vikings, wikingowie, sezon 5B, hvitserk, kanał history, recenzja serialu

Zazwyczaj jest tak, że gdy serial przebywa na hiatusie lub trwa okres pomiędzy jednym sezonem a drugim, fabuła przyspiesza poza kadrem. Nie w każdej sytuacji to się sprawdza. Na przykład w serialu Glee, gdy Quinn Fabray uległa wypadkowi samochodowemu, co skutkowało odwołaniem ślubu Rachel i Finna, po kilku tygodniach przerwy widzowie otrzymali odcinek z Quinn w pełni pogodzoną ze swoim losem, dawno po opuszczeniu szpitala i... sprawa wypadku, wątpliwości Rachel lub relacji pomiędzy bohaterkami ucichła. Tutaj, w Vikings przedstawiane wydarzenia są zbyt ważne, by je pominąć - a z drugiej strony nie są jakoś szczególnie pasjonujące, więc można je przyspieszyć.

Mówiąc prościej: dotychczasowe status quo rozsypało się w drobny mak i dopóki nie powstanie nowe, jakoś trzeba utrzymać zainteresowanie widzów. Na szczęście już dwa odcinki wystarczyły do zakończenia wszystkich spraw (których było sporo), a trzeci z przeze mnie oglądanych zwiastuje już wiele zmian.

Figury na szachownicy zmieniają położenie

Oby dobrych, bo nie wszystkie wybory fabularne przypadły mi do gustu. Chętnie wywaliłabym z tej historii Flokiego. To ciekawa postać, która choć irytuje mnie od początku emisji serialu, wielokrotnie przysłużyła się do rozwoju ważnych wątków (szczególnie gdy ogromną rolę w Vikings odkrywały porównania chrześcijaństwa z wierzeniami Wikingów). Jednak to, co teraz dzieje się z tym bohaterem jest tak bardzo nudne, że równie dobrze mogłabym przysnąć na fragmentach z Flokim, a nie przegapiłabym nic z odcinka. Chociaż Gustaf Skarsgård umie w aktorstwo, to w sezonie 5B nie ma za wielkiego pola do popisu - Floki stał się flegmatyczny, a jego rola ogranicza się do przelewania się z jednego końca kadru na drugi.

vikings, wikingowie, sezon 5B, lagertha, bjorn, kanał history, recenzja serialu

Na szczęście reszta postaci rozwija się w zadowalający sposób. Nawet Bjorn Latający Penis, który nie przepuści żadnej niewieście, czym irytuje, otrzymał wiarygodny rozwój. Synowie Ragnara coraz bardziej oddalają się od siebie, każdy idzie w swoją stronę mając przy boku jednego lub dwóch sprzymierzeńców. Jedynie biedny Hvitserk wciąż odgrywa rolę podnóżka dla Ivara, ale jest to świadomy wybór tego bohatera, więc nie ma co narzekać.

Natomiast Lagertha, choć wciąż butna i pełna werwy, powoli odchodzi na dalszy plan. Nic dziwnego, ta postać już dawno ma za sobą odcinki świetności i dobrze wiemy, że pisana jest jej śmierć na oczach widzów. Póki to nie nastąpi, dobrze, że twórcy pozwolili jej na trochę spokoju i romans z Heahmundem. Od bycia farmerką i tarczowniczką przeszła przez bycie jarlem, zdobycie Kattegat, dziki romans z kobietą (tak, uznaję to za plus, związków jednopłciowych nigdy dość) do przetrwania potężnej bitwy i kolejnego dzikiego romansu z gorącym biskupem - a do tego pięknie wygląda w srebrnych włosach. It's a win-win.

Cześć psycholu, tęskniłam

Najbardziej jednak interesuje mnie Ivar. Nie udawajmy, Vikings stał się serialem o tej postaci. Ten szalony łajdak zaskarbił sobie moje serce i już go nie odda. Jego wątek idzie w bardzo ciekawym kierunku. Ivar postanawia ogłosić się bogiem, w czym wtóruje mu... żona. Tak, ten psychol bierze ślub. Twórcy postanowili wykorzystać tę postać do zabawy z nami w kotka i myszkę. Oglądając te trzy odcinki co rusz widziałam jak Ivar staje się coraz bardziej szalony i ślepy. Nie mogłam w to uwierzyć i na szczęście ostatni odcinek (a szczególnie jego końcówka) mocno dały mi w gębę, więc teraz uśmiecham się ze złamanymi zębami i lecącą spomiędzy ich krwią. Dość chamski cliffhanger zwiastuje, że czwarty epizod ponownie odpali jazdę bez trzymanki do najbliższego sklepu mięsnego, by zebrać jak najwięcej krwi i flaków.

vikings, wikingowie, sezon 5B, ivar boneless, kanał history, recenzja serialu

Trudno powiedzieć cokolwiek nowego o technicznej warstwie najnowszych odcinków. Aktorsko, reżysersko, montażowo, operatorsko i charakteryzacyjnie to tej sam poziom, który widzieliśmy do tej pory. Wciąż wysoka jakość, świetne sceny w plenerze, emocjonalne występy aktorskie i dobra muzyka. Nie zabrakło również mrocznych i pełnych ognia rytualnych scen, w których Ivar lśni szaleństwem (co możecie zobaczyć już na trailerach).

Z powodu powyższych pozwoliłam sobie na skupienie się wyłącznie na fabule. Bo gdy od lat ogląda się serial, który nie traci na jakości, jedyne, co można zrobić to zachwycać się tym, jak potoczyły się ulubione wątki, albo pomstować na to, co stało się z tymi mniej lubianymi. Nawet pomimo lekkiego przestoju w serialu i czasu na wzięcie oddechu oraz doprowadzenie do ponownego ułożenia status quo Vikings nie nudziło mnie. Ten serial zachwyca i podejrzewam, że nigdy nie przestanie. Tym bardziej, że obejrzane przeze mnie odcinki zwiastują ciekawy rozwój wydarzeń.

Wygraj gadżety z serialu Vikings

Razem z kanałem HISTORY mamy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać zestaw gadżetów, związanych z serialem Vikings. Więcej informacji znajdziecie na naszym profilu na Facebooku.

vikings, wikingowie, sezon 5B, ivar boneless, kanał history, recenzja serialu

0 komentarze:

Prześlij komentarz