O czym jest „Russian Doll”? Wyjaśnienie symboliki serialu Netflixa

„Russian Doll” od Netflixa okazał się być ogromnym sukcesem dzięki pieczołowicie wykonanej pracy przez twórczynie serialu. Wszystko w tej produkcji ma sens, ma swoje miejsce i znaczenie. Oczywiście najbardziej rzuca się w oczy genialna kreacja Natashy Lyonne, do tej pory znanej przede wszystkim jako ikona filmu lesbijskiego (mam na myśli nie tylko hit ostatnich lat, „Orange Is The New Black”, ale również kultowego „But I’m a Cheerleader”) – która, mam wrażenie, dopiero w „Russian Doll” odkryła wszystkie swoje karty. Sama tematyka na pierwszy rzut oka wydaje się być doskonale nam znaną, bo przecież motyw dnia świstaka jest obecnie czymś oklepanym. Jednak tym, co według mnie najbardziej świadczy o jakości „Russian Doll” jest mnogość znaczeń, symboli i wątków. Dzięki temu każdy z widzów jest w stanie odnaleźć w tej produkcji indywidualną opowieść, jakby uszytą na miarę właśnie dla niego. 

Tym samym postanowiłam poddać się próbie złożenia w całość wszystkich symboli, które udało mi się dostrzec w trakcie oglądania „Russian Doll”. Bardzo prawdopodobnym jest, iż przeoczyłam wiele istotnych elementów, które Wy zauważyliście. Śmiało więc, po lekturze mojego tekstu, napiszcie mi w komentarzach co jeszcze kryje się w produkcji Netflixa. 

Pierwsze koty za płoty – „Russian Doll”, odcinek 1. 

Główna bohaterka „Russian Doll”, Nadia, obchodzi swoje 36. urodziny. Nie wprawia jej to jednak w szczególnie wesoły nastrój, ponieważ właśnie w tym wieku jej matka popełniła samobójstwo. Bezdyskusyjnie matka kobiety ogrywa znaczącą rolę w tym, co widzimy na ekranie: sprowadziła na swoją córkę poczucie winy. 

Lenora cierpiała na zaburzenia psychiczne, które w serialu nie zostały wprost nazwane. Dzięki temu twórczynie uniknęły piętnowania któregokolwiek z zaburzeń lub chorób. Bo nie ma wątpliwości co do tego, że matka Nadii była złym człowiekiem. Problemy zdrowotne nie mogą zaważyć na tym jakim rodzicem jesteśmy. Oczywiście, jest to bardzo trudne, by wychowywać kogoś, samemu nie potrafiąc odnaleźć się we własnym ciele i umyśle. Niestety, mała Nadia mocno wzięła sobie do serca, że to właśnie przez nią jej matka cierpiała. Prawdopodobnie uznała również, że wszystkie krzywdy, jakich doświadczyła ze strony Lenory (np. wydanie wszystkich pieniędzy, przeznaczonych na studia Nadii) są następstwem tego, że ona, jako córka, była niedostatecznie dobra. 

I tak znajdujemy się w dniu 36. urodzin głównej bohaterki. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym, zapowiadającym kolejne wydarzenia, jest zniknięcie kota Nadii, Owsa. Wszyscy lekceważą ten fakt, mówiąc, że zwierzak nie raz znikał. Jednak tym razem Owsa nie było ponad 48 godzin, co Nadia uznała za niepokojące. Miała rację. 

Znalezienie odpowiedniego znaczenia Owsa jest niezwykle trudnym zadaniem. Koty bowiem symbolizują w sumie wszystko. Przez stulecia raz były czczone, raz uznawane za diabelskie nasienie, by potem powrócić do łask. Próbowałam odnaleźć interesujące mnie znaczenie w kulturze judaistycznej, jednak i tam podejście do kotów różni się, w zależności od czasów, gmin żydowskich oraz indywidualnego podejścia. 

Koty jednak są głównie wiązane z kobiecością, inteligencją oraz ochroną domu lub człowieka. Uznałam więc, iż Owies symbolizuje duchowego towarzysza Nadii. Do tej pory strzegł bohaterki, ale zniknął w najtrudniejszym dla niej momencie. Dlaczego? Po to, by kobieta mogła sama podjąć decyzję, która okazała się być najważniejszą w jej życiu. 

Nadia wychodzi ze swojej imprezy urodzinowej w towarzystwie mężczyzny. Para po drodze do domu wstępuje do sklepu, by kupić prezerwatywy i papierosy. Nadia zauważa tam pijanego mężczyznę, który okazuje się być przyjacielem właściciela sklepu. Przez chwilę chce mu pomóc, ale szybko jej uwaga skupia się na dowaleniu uciążliwym klientom. 

Jak wiemy, owym mężczyzną był Alan, który również tego dnia poniesie śmierć i wpadnie w pętlę, w której co chwila będzie musiał przeżywać ten sam dzień. Mężczyzna popełnił samobójstwo, a Nadia, gdyby pomogła mu wtedy w sklepie, uchroniłaby go również przed targnięciem się na własne życie. Niestety, stawiając na przedzie własne potrzeby seksualne i bycia bucem, zaburzyła równowagę świata, za co została ukarana. 

Po akcie seksualnym, Nadia ponownie wychodzi do sklepu i udaje jej się dostrzec zaginionego kota. Owies czeka po drugiej stronie ulicy i gdy kobieta rusza po niego, zostaje śmiertelnie potrącona przez samochód. Moim zdaniem to właśnie jej duchowy towarzysz ukarał ją za podjęcie złej decyzji i zmusił do natychmiastowej naprawy. 

Narkotyczny ciąg – „Russian Doll”, odcinek 2. 

Kolejny odcinek zawiera kilka symboli, które uznaję za najłatwiejsze do dostrzeżenia. Nadia pracuje jako game developerka i w serialu widzimy kilka sytuacji, w których bohaterka mówi o bugach w grach oraz o rozwiązywaniu problemów podczas samego grania. Już drugi odcinek jest bardziej podpowiedzią dla Nadii, niż dla nas, że kobieta wpadła w pętlę, z której nie wyjdzie, póki nie naprawi buga. 

Samo zagadnienie pętli w serialu jest interpretowane jako syndrom dnia świstaka, czyli uczucie ciągłego powtarzania tych samych czynności, poczucie wpadnięcia właśnie w taką pętlę, w której wszystko wydaje się takie samo – każdy dzień, każda czynność, każda interakcja. Ów syndrom następuje głównie u osób, które doświadczają czegoś mocno emocjonalnego, najczęściej nacechowanego negatywnie. 

Alan został odrzucony przez swoją dziewczynę w dniu, w którym planował się jej oświadczyć. Później dowiadujemy się, że mężczyzna miał problemy ze zdrowiem psychicznym, ale nie chciał poddać się terapii, możemy mieć z pełną świadomością stwierdzić, że zerwanie było gwoździem do trumny – i to dosłownym, ponieważ Alan popełnia samobójstwo. Wraca jednak i wpada w pętlę, z której nie próbuje nawet wyjść. Każda jego czynność jest taka sama, mężczyzna wręcz odlicza sekundy by w odpowiednim momencie zabić muchę lub otworzyć drzwi sąsiadowi. 

Za to Nadia, moim zdaniem, wcale nie doświadcza opisanego powyżej syndromu. Kobieta od początku próbuje wyjść z niefortunnej sytuacji, nie odtwarza każdego dnia tak samo, dostrzega różnice. Moim zdaniem tylko Alan doświadcza dnia świstaka, natomiast Nadia znajduje się w pętli wywołanej przez dokonanie złej decyzji – bowiem to ona popełniła błąd, który doprowadził zarówno do śmierci jej, jak i Alana (przy czym należy pamiętać, że nie można obwiniać kogokolwiek o bycie bezpośrednią przyczyną czyjegoś samobójstwa). 

Nadia bardziej znajduje się w grze i cofa się do ostatnio zapisanego momentu. Chyba, że spojrzymy na to z innej perspektywy, którą sugeruje nam jedna z twórczyń „Russian Doll”, Leslye Headland. Dla niej serial opowiada o walce z uzależnieniem od narkotyków. Potwierdzają to również słowa Natashy Lyonne, która mówiąc o wyborze piosenki, pojawiającej się na początku każdej pętli, przyznała, że „Gotta Get Up”, Harry’ego Nilssona podyktowana była chęcią znalezienia artysty, który rozumie emocjonalny bagaż przypisany do tkwienia właśnie w takiej pętli (muzyk walczył wiele lat z uzależnieniem). 

Jeśli jednak nie narkotyki, to „Russian Doll” jest interpretowane jako proces przechodzenia przez terapię, w ogóle. A to prowadzi nas do Ruth, z którą Nadia rozmawia w drugim odcinku o swojej sytuacji. Wielu widzów właśnie poprzez opiekunkę głównej bohaterki utożsamia „Russian Doll” z zapiskiem terapii, jednak Leslye Headland twierdzi, że uczynienie z Ruth terapeutki było zupełnie przypadkowe i po prostu w późniejszych pracach nad serialem wpasowało się w konwencję. Ja jednak dopatruję się tu nawiązań biblijnych do Księgi Ruth, z której pochodzi znaczenie owego imienia, czyli „przyjaźń, lojalność, zaufana osoba”. Ruth w „Russian Doll” ma mówić nam o tym, że w procesie naprawiania samych siebie potrzebujemy niekiedy wsparcia z zewnątrz, w postaci bliskiej osoby i poproszenie o pomoc nie jest niczym złym, ni nie oznacza od razu, że kogoś skrzywdzimy (Nadia ewidentnie obawia się, że skrzywdzi Ruth tak, jak – jej zdaniem – skrzywdziła matkę). 

Judaizm czy tarot? – „Russian Doll”, odcinek 3. 

Nadia próbuje odnaleźć odpowiedź na zagadkę pętli, poznając historię budynku, w której odbywało się jej przyjęcie urodzinowe. Myśli, że to w wierzeniach judaistycznych kryje się tajemnica jej dziwnego stanu. Pozwolę sobie całkowicie pominąć ten motyw, ponieważ nie ma w nim nic ponad to, co zostało przedstawione jak krowie na rowie w serialu. 

Warto jednak przyjrzeć się postaci, z którą Nadia w trzecim odcinku spędza więcej czasu. Horse, tajemniczy bezdomny z parku wydaje się wiedzieć więcej, niż mówi. Mężczyzna pozostaje poza pętlą, za każdym razem zachowuje się inaczej, czasem jest przyjazny, a kiedy indziej agresywny. Przeglądając nawet pobieżnie internetowe fora lub artykuły, szukając informacji o „Russian Doll” nietrudno dostrzec, że Horse jest elementem serialu, który najbardziej zastanawia widzów. Jego rola jest jednak prosta do okrycia. Horse to podświadomość Nadii. 

Potwierdzają to słowa Leslye Headland, która określiła tego bohatera mianem karty księżyca w tarocie. Owa karta zapowiada przemianę w postrzeganiu rzeczywistości. Dzięki światłu księżyca i spojrzeniu w swoją podświadomość, człowiek może pokonać przeciwności (na karcie zazwyczaj widnieją wilk i pies, stojące na drodze człowieka) i wytworzyć nową osobowość. Horse ma więc służyć Nadii jako sposobność do zdystansowania się od dotychczasowego życia. To, że mężczyzna jest podświadomością bohaterki potwierdzają jeszcze dwie rzeczy: Nadia od pierwszego spotkania jest przekonana, że zna Horse’a, a Owies zna mężczyznę i spędza z nim czas. 

Horse w trzecim odcinku podpowiada Nadii rozwiązanie jej problemów, obcinając jej włosy, które – jak później się okaże – symbolizują nie tylko odrzucenie przeszłości, ale pogodzenie się ze stanem matki Nadii, która zdawała się przywiązywać dużą wagę do włosów swojej córki. 

Potłuczone lustra – „Russian Doll”, odcinki 4 – 8 

Kiedy Nadia poznaje Alana rozpoczyna się wspólna wyprawa bohaterów w poszukiwaniu wyjścia z pętli. Większość tego, co wydarza się w odcinkach od czwartego do ósmego zdążyłam poddać analizie już wcześniej, dlatego nie ma sensu bym nadal dzieliła tekst na części związane z osobnymi epizodami. Tym bardziej, że i tak jest już długi. 

W „Russian Doll” kilkukrotnie mamy do czynienia z symbolami luster, które są proste do odczytania. Chodzi o spojrzenie w głąb siebie: zarówno poprzez inną osobę, jak i rozmawiając z samym sobą. Alan i Nadia wielokrotnie stają się dla tej drugiej osoby zwierciadłami i pomagają w procesie leczenia tak, jak bliscy chorych osób poprzez wsparcie i wyrozumiałość mogą udzielić pomocy. 

W przypadku Nadii lustro ma jeszcze szersze znaczenie, bo to właśnie ona ma za zadanie spojrzeć w głąb siebie i pogodzić się z nakładającą się na nią przeszłością (mówi nam o tym również sam tytuł serialu, który nawiązuje do tego, iż główna bohaterka jest zarówno przytłoczona tym, co stało się z jej matką, jak i wciąż nosi w sobie tę małą dziewczynkę, która wyrobiła w sobie poczucie winy). 

Również kilkukrotnie wspominana książka „Emily of New Moon” („Emilka ze Srebrnego Nowiu”) ma podpowiedzieć bohaterom, że powinni spojrzeć na swoją przeszłość oraz bliżej przyjrzeć się swoim uczuciom. A także mówi o tym, że w lustrze czeka na nich najlepszy przyjaciel (Emily przyjaźniła się ze swoim odbiciem). 

Serial kończy się wielką paradą, podczas której czasoprzestrzenie, w których aktualnie znajdowali się Alan i Nadia ponownie łączą się ze sobą. Następuje celebracja wyjścia z pętli, radość po zaakceptowaniu tego, co siedziało w głównych bohaterach. Przez chwilę możemy dostrzec, że „odmieniona” Nadia mija dwie inne Nadie, które następnie znikają w tłumie. Czy może to oznaczać, że istnieje kilka wymiarów? Moim zdaniem nie. Mijanie przeszłych „ja” ma symbolizować, że Nadia pogodziła się ze wszystkimi wersjami samej siebie: z tą bucowatą, z tą zranioną, z tą pełną poczucia winy. 

Czy w serialu można dostrzec jeszcze coś? Na pewno. Nie wykluczam, że za jakiś czas dopiszę tu co nieco, bo nagle nastąpi olśnienie w mojej głowie. Jeśli i Wy macie jakieś teorie, pomysły i analizy, dajcie znać w komentarzach poniżej.

Prześlij komentarz

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.