Top 9 moich ulubionych komiksów


Jakie 9 komiksów jest dla mnie najlepsze z najlepszych?

Napisałem już sporą liczbę artykułów o przeróżnych komiksach czy mangach. Ale które z nich są dla mnie najbardziej znaczące? Które najbardziej wpadły mi w pamięć? Dziś przedstawię wam kilka komiksów, do których wracam i które wspominam najlepiej.

top 9 komiksów

9. „Kaznodzieja”

Jako świeżo upieczonemu gimnazjaliście, na pewnym forum internetowym polecono mi do lektury komiks o niewiele wówczas mówiącym tytule „Kaznodzieja”. Nietypowe wówczas dla mnie wprowadzenie w świat przedstawiony i dość wyraziści bohaterowie zainteresowali mnie na tyle, że próbowałem całość przeczytać jak najszybciej. Ci co czytali, wiedzą co się tam momentami wyprawia i oczywiście dla takiego małolata wydawało się to bardzo dorosłe, a przynajmniej robiło ogromne wrażenie. Gdy czytam to już jako starszy wiekiem i stażem komiksowym człowiek, wiem że to nie jest najdojrzalsza historia, i że czasem bezsensownie epatuje przemocą. Z drugiej strony dzięki „Kaznodziei” zacząłem myśleć o komiksie, jako o medium w którym mogę znaleźć coś dla siebie, przez co między innymi jestem w tym, a nie innym miejscu i piszę te słowa dla was.

top 9 komiksów

8. „Umowa z Bogiem. Trylogia”

Jak już wspomniałem wcześniej przy mojej opinii o filmie Joker, lubię utwory zajmujące się losami ludzi niekoniecznie odnoszących same sukcesy. Społeczna tematyka bardzo leży mi na sercu i Will Eisner w wydanym w 1978 roku komiksie zaspokoił mój apetyt. Akcja tego genialnego dzieła rozgrywa się w dzielnicy Nowego Jorku, Dropsie Avenue. W pierwszej części widzimy losy pobożnego Żyda, który traci ukochaną córkę i łamie wcześniej zawartą umowę z Bogiem. W kolejnych częściach widzimy historię zarówno wcześniej wymienionej dzielnicy jak i jej mieszkańców, którzy w różny sposób próbują poradzić sobie z wyzwaniami losu. I to właśnie całkowicie szczera i w mojej opinii wiarygodna sztafeta pokoleń to największa zaleta tego komiksu.

top 9 komiksów

7. „Skalp”

Uwielbiam „Rodzinę Soprano”, jak i inne filmy ukazujące losy członków mafii. Skalp różni się tym od wcześniej wymienionych tworów tym, że pokazuje całość zarówno od strony gangsterów jak i służb próbujących pozbawić ich wolności, mienia a no może też żyćka. Akcja umieszczona jest w indiańskim rezerwacie w Stanach Zjednoczonych. Główny bohater, Dashiel Zły Koń jako podwójny agent ma wkręcić się w świat nielegalnych interesów Czerwonego Kruka, szefa lokalnego gangu. Misją Dashiela jest sprowokowanie go do przyznania się do zabójstwa sprzed lat, które umożliwi aresztowanie do tej pory nieuchwytnego wodza. Ten komiks zapisał się w mojej głowie kombinacją dużej ilości intensywnej akcji, dużego realizmu całości a także przez bycie nieprzewidywalnym. Poza tym, w komiksie pojawia się bardzo satysfakcjonujący wątek gejowski, a to ostatnie czego się spodziewałem znaleźć w tej serii.

top 9 komiksów

6. „Wykiwani”

Może nie komiks przełomowy, ale na pewno nie dający mi o sobie zapomnieć. Losy sześciu różnych osób, które zostają splecione przez jeden akt przemocy. Cała historia zaczyna się jak typowa obyczajówka, rozkręcając się z końcem przez co coraz bardziej siedziałem na szpilkach, zastanawiając się co się stanie, bo niewiele tu było przewidywalnych rzeczy.

top 9 komiksów

5. „Patience”

Utwory Daniela Clowesa zawsze trafiają głęboko w moje serce w sekcji „ale to porąbane, kocham to!”. „Patience” była pierwszym komiksem tego autora, który miałem okazję przeczytać i pokochałem go w szybkim czasie. Miłość życia głównego bohatera zostaje zabita przez nieznanego sprawcę. Wiele lat później w jego ręce wpada specyfik przenoszący w przeszłość. Bohater korzysta z okazji, by wyruszyć na szalenie niebezpieczną wyprawę w przeszłość, by ocalić zarówno swoją ukochaną, jak i swoje życie. Tragizm fabuły podkręcają charakterystyczne rysunki, wypełnione kwasowymi kolorami. One i wiele więcej czynników wciągnęły mnie w świat narysowany przez Clowesa, który wydawał się zarówno nierzeczywisty jak i boleśnie realny.

top 9 komiksów

4. „Moon Knight” z Marvel Now!

Parę lat temu, nim jeszcze wkręciłem się w komiksy na dobre, zobaczyłem na którymś blogu polecajkę „Moon Knighta” z Marvel Now!. Moon Knight w tej odsłonie ma to co lubię: schizofreniczny, kwasowy klimat i dużą dawkę akcji. Jest to jeden z kilku komiksów, do których mogę wracać wielokrotnie, rozsmakowując się w tym jak przyjemnie rozplanowane są kolejne zeszyty. Strip Panel Naked, kanał youtubowy analizujący komiksy od strony bardziej naukowej, przygotował kiedyś film o tym, dlaczego akcja w tym komiksie jest tak satysfakcjonująca: https://www.youtube.com/watch?v=KbMj9f0mcBA.

top 9 komiksów

3. „Jeden Pies”

Jakub Dębski umie w fabułę, co do tego nie ma wątpliwości. „Jeden Pies” to krótki albumik komiksowy, umieszczony potem w zbiorze historyjek „Farsy”. Opowiada on historię psa, i to bardzo wybrednego, który stawia się do schroniska po nowego właściciela. Okazuje się być  nieodpowiedzialnym psiakiem, co doprowadzi do tragicznego finału. Jak można przeczytać na stronie autora, komiks na dwudziestu-czterech stronach opowiada o związkach, depresji oraz o traktowaniu zwierząt. Ten krótki utwór naprawdę mnie poruszył i zmusił do rozważenia, w jaki sposób ludzie traktują swoje zwierzęta domowe. Koniecznie to przeczytajcie, nawet jeśli bardzo proste rysunki Dema do was nie przemawiają.

top 9 komiksów

2. „Rycerze Świętego Wita”

Kolejny przełomowy komiks w zestawieniu. Oszałamiająca graficznie autobiograficzna opowieść, w której autor pokazuje walkę swoją i swojej rodziny z nieuleczalną chorobą jego brata. W swoim dziele nazywanym jego własnym Opus Magnum, przedstawia nam Francję lat 60 i 70, a także sposoby na jakie jego rodzice próbowali jakkolwiek ulżyć swojemu synowi w jego życiu z tą ciężką chorobą. Widzimy jak odwiedzają kolejnych lekarzy, szamanów, znachorów, łapią się nawet na sesje z guru i makrobiotyczne komuny. Bardzo ważnym elementem, jest ukazanie snów autora, jak i jego krainy marzeń, w której mógł wygrać z chorobą brata, w przeciwieństwie do rzeczywistości, w której był z góry skazany na porażkę. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie zarówno rysunki, które szczególnie zachwycają w dużym formacie, jak i sam autor, który w sposób zupełnie szczery, opowiada smutną historię swojego brata, któremu starał się pomóc ze wszystkich sił.

top 9 komiksów

1. „Strefa Gazy. Przypisy”

Na koniec zostawiłem sobie dzieła jednego z moich ulubionych autorów komiksów reportażowych, czyli Joe Sacco. W tym tytule przedostaje się do jednego z najbardziej nieprzyjaznych miejsc do bytowania jakim jest Strefa Gazy, gdzie pod wpływem pewnego nie zanotowanego przez ogólnoświatowe media incydentu w mieście położonym przy granicy z Egiptem, Rafah, stara się dotrzeć do prawdy o tamtych wydarzeniach. Wszystko to nie budziłoby dużego zaskoczenia, gdyby to nie wydarzyło się w 1956. W atmosferze powszechnego braku nadziei na zwykłe życie i strachu przed jutrem, nasz wyglądający na palestyńczyka dziennikarz jeździ po niebezpiecznych rejonach, szukając ostatnich świadkach tamtych zdarzeń, by znaleźć początki dzisiejszych konfliktów między dwoma narodami. Sacco nie bawi się w neutralność i przyjmuje stanowisko, zależnie od tego, co odkryje podczas swojej podróży. Dziennikarz przedostaje się do świadków wydarzeń, odpytuje ich o wszystkie szczegóły, nawet te najbardziej bolesne. Przede wszystkim w swojej narracji nie ukrywa uczucia frustracji i emocjonalnego wyczerpania. Jeśli chcesz sobie zepsuć humor, lub lubisz dobry reportaż wojenny, koniecznie spróbuj. Joe jest mistrzem w swoim fachu.

Prześlij komentarz

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.