Myśląc o ciepłych wakacjach, harując jak wół – recenzja „Nomadland”

nomadland, wydawnictwo czarne
Kurcze, strasznie dobrze się czyta „Nomadland”. Za dobrze. Reportaże dawkujące infromacje, niczym artykuły gazetowe, to coś co czyta mi się płynnie i zawsze mam mylne odczucie, że po lekturze niewiele więcej wiem, niż przed zapoznaniem się z pozycją. Daje to jednak małą furtkę komfortu, że mogę przeczytać ją za jakiś czas znowu, i potem znowu, i za każdym razem odkrywać coś na nowo.

Książka przedstawia losy przeróżnych ludzi, najczęściej w wieku emerytalnym, którzy z przeróżnych powodów sprzedali swoje domy, by następnie zamieszkać w kamperach czy nawet starych autobusach. Poznajemy ich wszystkie troski dnia codziennego, autorka na potrzeby tej książki nawet sama w jednym zamieszkała i poznała luksus mieszkania w domu, w którym mało kto będzie miał skrupuły by nie pukać w okna.

Co więcej, podchodzi do problemu z wielu stron. Przedstawia tych mniej zamożnych, którzy kombinują jak przeżyć od sezonu świątecznego do sezonu świątecznego, jak i tych bardziej zamożnych, którzy na zjeździe tejże społeczności zbierają się w sektowate zgromadzenia entuzjastów konkretnych marek kamperów. Ku mojej radości, autorka nie pomija ważnej części tej społeczności, jakim są blogi i fora internetowe. Spora ilość kamperowców (mam wrażenie, że nawet olbrzyma większość), dowiaduje się o istnieniu tego sposobu życia właśnie przez to medium. Ale w kilku miejscach dostaje się kilka nieprzyjemnych igiełek od autorki, które w moim przypadku zmieniły w sposób znaczny podejście do tego, na ile współczuć ludziom, którzy byli w stanie porzucić swoje za duże lokum na rzecz domu na kółkach w cenie kilkunastu miesięcy pracy nie aż tak wykwalifikowanego robotnika w USA.

nomadland, wydawnictwo czarne
Podczas czytania nie poczułem gazetowości rozdziałów. Głównie miały na to wpływ okazjonalne przypisy, które odsyłały mnie do innych, ciekawych książek, badań, czy stron internetowych. We wcześniej recenzowanych „Eksmitowanych” przypisów był cały nawał i przy moich dobrych chęciach nie byłem w stanie sprawdzić nawet połowy z nich, tak tu starałem się zapoznać z jak największą liczbą. Recenzowana książka wydaje mi się być daleka od wydłużonego artykułu prasowego, także przez przeplatanie historii kilku bohaterów, w umiejętny sposób dopasowując je do przedstawiania różnych mniej czy bardziej pozytywnych zjawisk ich a także przeplatanie kilku wątków naprzemiennie.

Ze względu na tematykę, ciężko mi napisać, że bawiłem się dobrze, ale cóż, cieszę się że mogłem poznać Hamerykę od jeszcze innej strony. Wszystkim polecam zapoznać się tą książką, by zobaczyć, jak może wyglądać starość w kapitalistycznym kraju.


Publikowanie komentarza

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.