Młoda idealistka z bronią w dłoniach - recenzja serii Inspektor Akane Tsunemori

by 20:54 0 komentarze

Futurystyczna przyszłość rodem z Raportu mniejszości? Zespół detektywów i ich podwładnych wyjętych spod prawa? Brzmi jak przepis na coś smacznego!

    Czekałem, czekałem i się doczekałem! Nareszcie wyszedł szósty tom Inspektor Akane, i wreszcie mogę powiedzieć wam, dlaczego warto wszamać tę serię, najlepiej na raz. W swoim ojczystym kraju manga była wydawana w magazynie Jump Square w latach 2012-2014. Co ciekawe, anime o tytule Psycho Pass, wychodziło mniej więcej jednocześnie razem z mangą, co jest dla mnie ciekawym zjawiskiem. Wydawcą komiksu była oczywiście Shueisha.

Inny, lepszy świat



    Na samym początku naszej wędrówki, poznajemy młodziutką Akane Tsunemori. Jest ona bardzo pilną uczennicą, przez co test predyspozycji zawodowych poszedł jej wyśmienicie. To dla niej bardzo dobra wiadomości, bo od tego egzaminu zależy jej dalsza życiowa kariera. Z racji otrzymanego wyniku, w przeciwieństwie do wielu ludzi tamtego futurystycznego świata, ma dość szeroki wybór profesji, którą będzie się parać przez resztę życia.
    Świat w którym żyje nasza młoda bohaterka, balansuje na granicy antyutopii. Całe społeczeństwo rządzone jest przez system Sybilli, który pilnuje zarówno porządku na ulicy, jak i w społeczeństwie, gdyż wskazuje, który zawód dany obywatel powinien wykonywać, aby być w pełni szczęśliwy.

Raport Mniejszości


    W takich oto realiach, Akane wybiera, aby pracować w Wydziale Dochodzeniowym Biura Bezpieczeństwa Publicznego w Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej ... Uf długa nazwa.  Oczywiście, do jej obowiązków, jak możemy się domyślić, wcale nie będzie ślęczeniem nad biurkiem. Jej obowiązkiem bowiem jest najczęściej poszukiwanie ludzi, których uznaje się za utajonych przestępców. Każdy obywatel posiada identyfikator o nazwie psychopass, który ma odpowiednią barwę i przeźroczystość i wartości. Jeżeli jego wartość/kolor przekroczy normę (w przypadku przeźroczystości zmętnieje), dana osoba jest przechwytywana i kierowana na resocjalizację, a w skrajnych przypadkach zabijani. Zawiało Raportem Mniejszości prawda?  Ale ale, czy to zadanie wykonują sami inspektorzy?  Nie, są oni głównodowodzącymi nad grupą niżej w hierarchi, czyli nad grupa Egzekutorów. Są to utajeni przestępcy(najczęściej byli policjanci posiadający na swoim sumieniu przynajmniej jeden poważny grzech), którzy otrzymali zaszczyt służenia systemowi sybilli w zamian za pewną dozę wolności.
    Dominującym motywem (przynajmniej na początku) jest poszukiwanie mordercy, który preparuje zwłoki swoich ofiar, a następnie tworzy z nich różne kompozycje, umiejscowione w takich miejscach, aby wywołać panikę oraz zmętnienie psychopassów. Na początku wydawało mi się, że chociaż kilka początkowych spraw będzie takich typowych, codziennych, z którymi muszą się zmierzać Inspektorzy. Manga od razu rzuca na nas te bądź co bądź przerażające "dzieła sztuki", co zaskoczyło mnie odrobinę. W międzyczasie jesteśmy świadkami różnych akcji, wymierzonych system sybilli, który podejmuje decyzje za ludzi i dba o porządek na ulicy za pomocą słodziastych robotów.
    Postacie w tej mandze są dosyć zróżnicowane. Młodzi, krnąbrni egzekutorzy, którzy stylizowani są na przystojnych zawadiaków, starszy były detektyw egzekutor, który jest doświadczony życiem,  i posiada do niego odpowiedni dystans. Znajdziemy także zniewalającą analityk biura Shion Karanomori oraz jedyną egzekutorkę Yayoi Kunizuka, które mają romans (delikatnie i prawie niezauważalnie prowadzony). W obsadzie dostajemy też chłodnego starszego inspektora Ginozę, który oczywiście traktuje naszą młodą, pełną entuzjazmu oraz wiary w ludzkość Akane z góry.

Bez kawy nie da rady


    Inspektor Akane Tsunemori czytałem w dwóch podejściach, najpierw pierwsze pięć tomów, a następnie tom szósty. O ile pierwszy tom rozpoczął całą historię w sposób dość standardowy ( choć drużyna Egzekutorów miała tak efektowne wejście jak tylko się dało ) jak na kryminał w futurystycznym uniwersum, to kolejne mnie dość zaskoczyły. Tempo prowadzenia akcji jest podobne, natomiast kolejne odkrywane tajemnice oraz tematyka poszczególnych spraw, wprowadza dobrą równowagę całości. Nie odczułem zbytniego pędzenia fabuły do punktu kulminacyjnego, bo hej! przecież jest część druga, i tak nie wszystkie tajemnice zostaną ukazane, tylko powoli dąży do miejsca, gdzie wkrótce rozpocznie się druga część tej mangi, czyli PsychoPass 2. Po przeczytaniu całości, czułem że chcę więcej, i czemu muszę czekać na ukazanie się kolejnych tomów, kiedy ja chcę już móc przeczytać całość za jednym zamachem. Ot taki urok czytania serii.
    Rysunki w tym komiksie, są niemalże identyczne, jak te w anime. Co oznacza bardzo dynamiczne rysunki oraz kadrowanie. Możemy także się natknąć na często i gęsto występujące szczegółowe tła w kadrach. Chyba najbardziej sugestywne, obrzydliwe, szczegółowe, a zarazem w jakiś  sposób piękne były wcześniej wspomniane, preparowane zwłoki. Co najgorsze, a zarazem najlepsze, zawsze znajdowały się na stronie prawej, przez co w skuteczniejszy sposób może nie tyle straszyły, co przerażały. Zupełnie jak posłowie od autorki z drugiego tomu (w każdym tomie na jednym skrzydełku można było je odnaleźć): 
Przed wami drugi tom. Podczas pracy non-stop piję kawę z dużą ilością cukru. Boję się że dostanę cukrzycy, ale bez kawy nie dam rady pracować. Trudny wybór...

    Gdybym miał cofnąć czas, i znów bym decydował, czy chcę przeczytać tę serię, zrobiłbym to ponownie. To dobra historia kryminalna, wciągająca nawet jeśli nie od razu, to w bardzo szybkim czasie i niemalże zmuszająca do przeczytania jak najszybciej całości. I polecam wam przeczytać tę serię w tenże sposób. Będziecie wówczas jak ja, czekać w niecierpliwości na kolejne tomy Psycho Pass 2.
Za udostępnienie egzemplarzy do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Waneko.

0 komentarze:

Prześlij komentarz