Czy Killmonger to najlepszy villain w MCU?

by 20:24 0 komentarze
killmonger, black panther, czarna pantera, marvel, mcu, filmy, recenzja

W sieci można natknąć się na stwierdzenie, że Erik Killmonger jest najlepszym villainem w Marvel Cinematic Universe. Tę postać porównywano już do Lokiego i oraz do Magneto. Wszyscy jednogłośnie przyznają: w filmie Black Panther przedstawiono najlepszego villaina wśród marvelowskich opowieści. Tyle tylko, że to nie do końca prawda.

Tekst zawiera spoilery

    Black Panther pojawiło się na ekranach polskich kin 14 lutego. W mojej zapowiedzi premier kinowych dla geeków rozpływałam się nad tym filmem, wyróżniając jego, prawie w całości, czarnoskórą obsadę. Pojawienie się tak licznej reprezentacji osób o tym kolorze skóry niezaprzeczalnie stało się jednym z ważniejszych wydarzeń kina superbohaterskiego, czy kina mainstreamowego w ogóle. 
      Oprócz kwestii rasowych, najnowszy film z marvelowskiego pudełka bardzo dobrze radzi sobie również w kwestii przedstawienia kobiet. Mimo tego że głównym bohaterem jest mężczyzna, który pojedynki odbywa z innymi mężczyznami, reprezentacja kobiet w Black Panther jest bardzo silna. Wystarczy wspomnieć o  Dora Milaje, osobistej straży Czarnej Pantery, składającej się z samych kobiet – a tym samym wyróżnić warto Nakię, graną przez Lupitę Nyong'o, która jest nie tylko wojowniczką oraz (nazwijmy to) działaczką społeczną, ale także obiektem uczuć T'Challi; oraz Okoyę, dowódczynię tej grupy (która jest jedną z najlepiej napisanych kobiet-wojowniczek, jakie kiedykolwiek widziałam).

killmonger, black panther, czarna pantera, marvel, mcu, filmy, recenzja

Ten moment wygląda tak ładnie, że musiałam użyć gifu - zdjęcie nie oddałoby tego piękna

      Zostawiając za sobą kwestie społeczne (no, może nie do końca, ale o tym trochę później) Black Panther wyróżnia się również podejściem do czarnych charakterów. Przeciwników T'Challi mamy w filmie kilku, jednak najbardziej odznaczają się dwaj: Ulysses Klaue oraz Erik Killmonger. Ten pierwszy jest ciekawą postacią, głównie za sprawą genialnej gry aktorskiej Andy'ego Serkisa (to jego szaleństwo, jak ja uwielbiam szaleństwo), ale moją uwagę chciałabym skupić na tym drugim, który – wedle fabuły – był bardziej istotny. 

Villatn, antagonista, a może bohater?

      Wbrew temu, co głoszą wszelkie opisy dostępne w internetowych czeluściach, Killmonger nie jest villatnem. Aby to zrozumieć, musimy przyjrzeć się kilku definicjom. W tym tekście będę używała określeń "czarny charakter" lub "złoczyńca" jako polskie odpowiedniki słowa "villatn", chociaż bardziej skłaniam się przy angielskiej nazwie.
     I tak, villain to ktoś, kogo pobudki lub czyny są złe. To określenie używamy bardziej jako oznaczenie charakteru danej postaci, niż jej rolę. Taki bohater niekoniecznie musi być przeciwnikiem głównego bohatera. Co więcej, villatn może być głównym bohaterem - a jego przeciwnikiem niekoniecznie musi być dobry bohater.
      Przeciwstawnym do głównej postaci, czyli protagonisty jest antagonista. Taki bohater nie ma wpisane w siebie tego, że jest zły lub dobry. Nazwa "antagonista" nie określa charakteru danej postaci, tylko jej rolę: poglądy i czyny takiego bohatera muszą być przeciwieństwem tego, do czego dąży protagonista.

killmonger, black panther, czarna pantera, marvel, mcu, filmy, recenzja

Może i nie jesteś bohaterem, ale w moim serduszku pozostaniesz na zawsze

    W tym zestawieniu warto także wspomnieć o antybohaterze, czyli postaci, która dokonuje czynów uznawanych według naszej moralności za dobre, ale ze złych powodów, na przykład pod przymusem, groźbą więzienia i tak dalej.
     Kim więc jest Killmonger? Nie można określić go mianem antybohatera, gdyż jego czyny nie stały obok dobrych. Kradł, mordował i planował zastosować przemoc by poszerzyć wpływy Wakandy.
      Nie możemy jednak nazwać go villatnem. Obojętnie jak bardzo nieodpowiednią drogę wybrał, jego celem nie było zdobycie władzy nad światem dla samej frajdy. Wszystko co robił przez całe życie było podyktowane jednym pragnieniem: powrotem do kraju swojego ojca. Wszystko co zarządził po objęciu władzy w Wakandzie miało na celu polepszenie sytuacji osób czarnoskórych na całym świecie. Jego czyny nie był godne pochwały, ale powody - już tak.

killmonger, black panther, czarna pantera, marvel, mcu, filmy, recenzja

Killmonger nie jest zły bez powodu - to przeszłość uczyniła go takim

     Killmonger jest antagonistą. Tak się akurat złożyło, że nie należy do aniołków, ale najważniejsze w tej postaci jest to, że stoi w opozycji do T'Challi. Wyzywa go na pojedynek, zarządza nowatorską politykę Wakandy, przed wprowadzeniem której główny bohater się bronił oraz uważa za swój lud nie tylko mieszkańców Wakandy, ale całą czarnoskórą społeczność.

#KillmongerWasRight

     Dla mnie Killmonger to zdecydowanie najlepsza postać w Black Panther. Erik skupiał na sobie całą moją uwagę z licznych powodów, wśród których warto wymienić wcielającego się w tę rolę Michaela B. Jordana. Obsadzenie tego aktora sprawiło, że Killmonger zyskał nie tylko niezwykłą charyzmę, ale także przystojną twarz i wspaniałe ciało.

killmonger, black panther, czarna pantera, marvel, mcu, filmy, recenzja

Taki hot, że podpala pomieszczenie

     Chociaż miarą Jordana nie jest jego fizyczność, tylko talent aktorski, to w przypadku Black Panther prezencja Killmongera ma znaczenie. Inaczej niż w opowieściach dla dzieci, popkultura często przedstawia bad guys and bad girls jako pięknych, przyciągających i dobrze ubranych. Tutaj, chociaż Killmonger nie jest villatnem, a antagonistą, otrzymał wizerunek uroczego badboya w zestawieniu z Ulyssesem, który nie ma ręki, świeci srebrnymi zębami i jest totalnie świrnięty.
      Sprawia to, że lubimy Killmongera jeszcze bardziej. Facet ładnie wygląda na tle płomieni, zgrabnie porusza się skuty w kajdanki i ma świetną fryzurę. Jednak tym razem antagonista jest nie tylko dobrze wyglądającym osobnikiem, ale także wygłasza kwestie, z którymi nie sposób się nie zgodzić.
     Twórcy Black Panther wykorzystali okazję i przerzucili na ekrany mnóstwo nawiązań do kondycji współczesnego świata. Erik żył w tej rzeczywistości i widział jak traktowane są osoby czarnoskóre. Trafnie zauważał, że obojętnie co jego ludzie robią, nigdy nie wygrają z dominacją białego człowieka, bo nie mają ku temu środków. Właśnie dlatego chciał wspomóc swych braci technologią i zasobami, które oferowała Wakanda.
     Jednak panujący T'Chala, a wcześniej jego ojciec i reszta przodków, pragnął nadal chronić dobroci, w które opływa jego ojczyzna. Dzięki konfliktowi tych dwóch bohaterów mamy szansę zobaczyć rzeczywiste problemy i zagwozdki naszego świata. Bo kwestie nierówności rasowej oraz imigracji są jak najbardziej obecne teraz, tutaj - a w Stanach Zjednoczonych to już w ogóle.

killmonger, black panther, czarna pantera, marvel, mcu, filmy, recenzja

"Hey, auntie!"

      Za sprawą Killmongera mamy szansę dostrzec problem. Bo Erik miał rację i chciał dobrze - tyle tylko, że postanowił osiągnąć to w nieodpowiedni sposób. Nie był nauczony, że można inaczej.
      I chociaż to T'Challa wygrywa starcie w bitwie, to poznanie Killmongera i poglądów kuzyna sprawia, że panujący król postanawia otworzyć Wakandę na resztę świata tym samym sprawiając, że to właśnie Killmonger zwycięża.
     Więc nie - Killmonger nie jest najlepszym villatnem w MCU. Jest najlepszym antagonistą. Jest głosem wściekłości, tęsknotą za wolnością, uosobieniem dumy. Chociaż nie należy naśladować jego czynów, to Erik zasłużył na więcej, niż otrzymał w finale Black Panther

0 komentarze:

Prześlij komentarz