Batman vs. Superman, czyli ocena naszego geekowstwa

by 06:00 0 komentarze

Jeśli dobrze bawisz się na złym filmie, to wiedz, że coś się dzieje. Może na przykład zostałeś już pełnoprawnym geekiem?

    Kiedy mieliśmy do wyboru: iść do kina na Batman vs. Superman: Świt sprawiedliwości, czy na Deadpoola, wybór wydawał się oczywisty. Chociaż oboje jesteśmy w #TeamDC, to wybraliśmy drugi film. Nie lubimy Supermana, a przedstawiana w tym filmie wersja Batmana jakoś nas nie zachęcała. Jednak w sylwestrową noc 2016 postanowiłam włączyć Świt, aby przekonać się czy rzeczywiście jest taki, jak mówią o tym filmie inni. Poza tym, Wonder Woman. Tak, to koniec zdania. Wonder Woman wyjaśnia wszystko.
    Nie jesteśmy szczególnymi znawcami - komiksami interesujemy się dopiero od czerwca 2016 roku - więc nie możemy stanąć w pozycji krytyków komiksu, ale o postaciach tego filmu wiemy tyle, że potrafiliśmy dostrzec nawet najmniejsze błędy. Jeśli chodzi o doświadczenie filmowe, to Karolina od lat siedzi w filmie od strony twórcy, więc co nieco wie. Ten opis nie jest jednak recenzją filmu, a naszego postrzegania świata. Oglądająć Świt sprawiedliwości największą frajdę sprawiało nam porównywanie filmowych bohaterów do ich komiksowych pierwowzorów.
    Na Supermana patrzyliśmy z ogromnymi pokładami rezerwy. Karolina ma awersję do tej postaci. Chociaż czytała z nią kilka pozycji (bo uważa, że trzeba coś znać, aby powiedzieć, że się tego nie lubi) nie zapałała sympatią do tego superbohatera. Piotrek do Supermana ma stosunek ambiwalentny. Dlatego owa postać przemknęła jakby niezauważalna przez cały film.
    Znacznie bardziej ciekawiła nas - a raczej śmieszyła - ukochana bohaterskiego harcerzyka, Lois Lane. Mimo buntu, jaki rodzi się w ciele Karoliny, kiedy widzi na ekranie Amy Adams, trzeba przyznać, że aktorka przypasowała do roli dziennikarki Daily Planet. Jej aparycja i sposób bycia są równie wkurzające, co osobowość Lois. Udało nam się nawet stworzyć (bardzo suchy, zresztą) żart sytuacyjny. Kiedy to Lois przeglądała mieszkanie jednego z bohaterów, w poszukiwaniu wskazówek, i zaczęła oglądać owoce, Karolina powiedziała: Lois Lane, zdobywczyni Pulitzera... Maca pomarańcze! - dokończył Piotrek.
    Śmiechom nie było końca i nikt nie ośmielił się zatrzymać tej karuzeli śmiechu, bo zabawa dopiero się rozkręcała. Zaczęliśmy porównywać Batmana i jego charakter w filmie do tego, który pojawia się na kartach komiksów. Wyszło nam, że nie chcemy więcej oglądać takich filmów.
    I tak, spędziliśmy sylwestrową noc z superbohaterami. Najpierw, oglądając kiepski film, później grając w gry o Batmanie. Może dla wielu osób takie spędzanie ostatniego dnia w roku jest nudne, ale dla nas nie było - bawiliśmy się świetnie. Dlaczego? Bo mamy wspólne pasje, wiemy coraz więcej i potrafimy czerpać radość z komentowania i porównywania tego, co wiemy i tego, co widzimy.
    Właśnie dlatego powstał ten blog. Chcemy dzielić się naszymi pasjami, naszymi doświadczeniami. Chcemy pokazać, że związek dwojga geeków jest bardzo ciekawym związkiem i nawet zwykła wizyta w bibliotece może być pasjonująca.

Zdjęcie główne: pixabay.com

0 komentarze:

Prześlij komentarz