Amerykańska Liga Nudy - recenzja Amerykańska Liga Sprawiedliwości: Sprawiedliwość tom 20 i 21

by 18:51 0 komentarze

Bronią przed inwazjami przybyszów z obcych planet, ratują ofiary seryjnych morderców. Ale co robią poza tym?

      Jako dwudziesty i dwudziesty pierwszy z tomów Wielkiej Kolekcji Komiksów DC, wydana została opowieść Jima Kruegera, Alexa Rossa i Douga Braithwaite, Sprawiedliwość. Wszystko zaczyna się od tajemniczych snów, które doświadczają superzłoczyńcy - każdy z nich śni o armagedonie, którego nawet superbohaterowie nie mogą zatrzymać. Niedługo po tym, Riddler kradnie Batmanowi dane, na temat tożsamości członków Ligii Sprawiedliwości, a na świecie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Otóż ci, których do tej pory uważano za przestępców, zaczynają czynić dobre uczynki. A to dadzą komuś nową kończynę, a to stworzą oazę na pustyni. Wkrótce po tym, wszędzie pojawiają się hologramy, między innimi, Luthora, Brainiaca oraz Poison Ivy, które zapraszają uzdrowionych, biednych i głodujących do nowych miast, które przygotowali dla nich (już nie) superzłoczyńcy. W tym samym czasie, główni członkowie Ligii Sprawiedliwości zostają zaatakowani. Część z nich i z ich pomocników, nagle przechodzi na stronę zła i atakuje swoich kolegów z Ligii. 


      Komiks Sprawiedliwość na początku skupia się na rozmyślaniu nad tym, do czego, tak naprawdę, potrzebni są superbohaterowie. Owszem, chronią ludzkość przez nadnaturalnymi zjawiskami i wrogami, ale co z bardziej przyziemnymi problemami ludzi, takimi jak głód, bezrobocie, brak dostępu do czystej wody? Czy obrońcy ludzkości nie powinni zajmować się właśnie tym? Cóż, komiks nie udziela odpowiedzi na to pytanie, bo nagle twórcy postanawiają skupić się na typowej walce dobra ze złem. Członkowie Ligii, oczywiście, przeżywają ataki ze strony przeciwników, a potem rozpoczynają szturm na ich siedzibę. Niestety, wszystko to jest niemiłosiernie nudne.
      Akcja komiksu jest zbyt rozciągnięta. Zdawać by się mogło, że przy dziele, które opowiada o tak wielu bohaterach, nie można się nudzić, jednak jest zupełnie przeciwnie. Nie pomaga nawet to, że scenarzyści starali się żonglować bohaterami, z punktu których dzieją się wydarzenia. Niestety, każda narracja jest taka sama. Nie ma znaczenia, czy siedzimy w głowie Batmana, czy Kapitana Marvela - wszyscy opowiadają o tym, jakie poświęcenie czeka ich, albo ich przyjaciół, o swoich bliskich i swoich wrogach. Niestety, robią to bez życia, bez żadnych emocji. Każdy motyw jest szybko zmieniany w kolejny, twórcy nie pozwalają zatrzymać się na żadnym z nich, nie dają czytelnikowi szansy na przeżycie odpowiednich emocji. Nawet oczekiwanie na śmierć Wonder Woman jest przedstawione zupełnie bez wyrazu. Diana rzuca tylko zdania o tym, że jej przyjaciele nie powinni się nią przejmować, że ważniejsze jest dobro ludzi. Oczywiście, wszyscy możemy łatwo domyśleć się jaki los ją spotkał.



      Zupełnie nie wiem po co w tej opowieści postać Jokera. Nie jest on włączony w spisek innych złoczyńców, tylko - oczywiście, obrażony - zaczyna wysadzać budynki, żeby pokazać, że świetnie bawi się sam. Do tego, pojawia się scena, w której Joker, przebrany za wampira, atakuje Stracha na wróble i wgryza się w jego szyję. Wygląda to tak, jakby twórcom brakowało pięciu kadrów i stwierdzili, że to będzie idealna wstawka humorystyczna.
      Nie pomagają w tej sytuacji także rysunki. Nie jestem fanką prac Alexa Rossa, można powiedzieć, że wręcz mnie odrzucają. Zwykle lubię hiperrealizm, ale w przypadku tego twórcy, kolorystyka i przedstawienie postaci bardziej mnie rozprasza. Czytałam wiele recenzji, mówiących o tym, że pod względem graficznym ten komiks jest piękny, niestety nie mogę się z nimi zgodzić.
      Niestety, nie mogę polecić Sprawiedliwości. Jeżeli jesteście fanami rysunków Alexa Rossa, bądź lubicie przegadane, ciągnące się komiksy, to jak najbardziej, sięgnijcie po tę opowieść. Jeśli jednak chcecie się dobrze bawić, albo po prostu coś poczuć, podczas czytania komiksu, to Sprawiedliwość na pewno nie jest dla Was.

0 komentarze:

Prześlij komentarz