Klimatyczne otwarcie - Recenzja Shi-ki tom 1

by 20:35 0 komentarze

Lubię horrory w każdym medium. Shiki zapowiada się jako intrygujący utwór grozy oparty na mentalności ludzi pochodzących z małej, odizolowanej od świata wsi.

    Zawsze mam zagwozdkę z mangami poświęconymi historii grozy. Są to utwory z innego kręgu kulturowego i to, co zapewne śmiertelnie przeraża Japończyków, u mnie może wywołać co najwyżej uśmiech politowania. Shi-Ki po pierwszym tomie jest wciąż pełne sekretów i nie do końca wszystkie elementy są zrozumiałe, ale nie powiedziałbym, że nudziłem się lub irytowałem podczas lektury. Wręcz przeciwnie.


Mocno się zaskoczyłem gdy poznałem jej wiek
    Historia omawianej przeze mnie mangi dotyczy małej miejscowości, położonej kawałek od głównej drogi. Wioska ta jest bardzo tradycyjna, jeśliby nie powiedzieć że staroświecka. Tubylcy nie przepadają za zbytnim oddalaniem się od domu rodzinnego, a każdego mieszkańca, który nie mieszka w niej od urodzenia, nazywa się obcym i popatruje na niego nieufnie. W takiej "nudziarskiej" lokalizacji poznajemy nastoletnią bohaterkę Megumi. Jest ona najbardziej zadbaną i modną dziewczyną w całej wsi. Jak wielu młodych w tej historii, chce się jak najszybciej wyrwać na studia do miasta. Jest też bardzo zainteresowana nowymi mieszkańcami wielkiego domu wybudowanego ponad wioską. Posiadłość jest zaprojektowana w stylu europejskim, co w tubylcach wywołuje niechęć i jest dobrym powodem do plotek, a samą bohaterkę przyprawia o ekscytację, bo "te wieśniaki się wcale nie znają". Pewnego dnia idzie więc przywitać się z nowymi mieszkańcami wioski, co na skutek tajemniczych okoliczności, doprowadza ją do jej zguby. W kolejnych dniach umierają kolejni ludzie, co przykuwa uwagę mnicha z pobliskiej świątyni.
    Całą historię towarzyszył mi co najmniej niepokój, gdyż pozornie toczy się przez całą książkę toczy się zwyczajne życie na prowincji, jednak cały czas atmosfera jest gęsta. Czuć jakąś mroczną tajemnicę wiszącą w powietrzu, ale ignorowaną przez mieszkańców wioski. Przez całą mangę dzieje się niewiele, ale to wystarczyło przy przykuć moją uwagę, i żebym wchłonął ten tomik już drugi raz z rzędu.


Ta czasami pojawiająca się para oczu przyprawiała mnie momentami o ciarki
    Grafika w tej mandze jest całkiem ładna. Psy, które nie raz, nie dwa pokazywane są przez całą akcję mangi, są tak słodko narysowane jak tylko można było. Duże wrażenie zrobił na mnie też widoki samej wsi z lotu ptaka. Te wielkie połacie lasów jodłowych, z których pozyskiwano drewno na trumny i stelle nagrobne, bardzo szybko wprowadziły mroczny i tajemniczy nastrój. Kadrowanie jest również bardzo dynamiczne, co odczułem w taki sposób, że lektura tego tomu przypominała oglądanie odcinka dynamicznego anime. Bardzo fajnym dodatkiem było także posłowie od samego autora, który skarżył się na deadline'y. Jedynym problemem (przynajmniej dla mnie) było to że ciężko było mi rozpoznać wiek bohaterów. Może to kwestia konwencji ale generalnie twarze młodych ludzi były zbyt podobne do siebie, a 15-letnia uczennica wyglądała jak dobra dwudziestoparolatka, a dorosły lekarz wyglądał jeszcze na młodego chłystka, któremu wyskoczył dziewiczy zarost.
    Pierwszy tom jest dość ciekawym wstępem, do dłuższej, mam nadzieję ciekawej historii. Po tym tomie wiem w sumie tyle co nic, ale chcę poznać dalszą część historii. Polecam zatem zapoznać się z tym nowym tytułem i zanurzyć się w mrocznej atmosferze wioski oddzielonej od świata zarówno fizycznie jak i mentalnie, bo zapowiada się bardzo ciekawie.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Waneko.

 Wydawnictwo Waneko

0 komentarze:

Prześlij komentarz