Głębokie przemyślenia - recenzja Głębia: Ułuda nadziei

by 20:25 0 komentarze

Głębia to komiks ciężki, ale wart przeczytania. Jeśli więc lubisz główkować nad tym, co pochłaniasz, to ta pozycja będzie dla Ciebie idealna.

      Każdy z nas zastanawia się nad swoją przyszłością. Niektórzy wykraczają myślami poza własne jestestwo i starają się odkryć jaki los czeka całą ludzkość. Pomysłów było już wiele, między innymi takich, opisujących nasze zejście pod powierzchnię wody. Właśnie taką wersję wydarzeń przyjęli twórcy komiksu Głębia - pierwszy tom, Ułuda nadziei wprowadza nas w historię z mocnym przyspieszeniem.
      Rick Remender, autor scenariusza, nie bawi się w żadne półśrodki. Już pierwsze sceny komiksu pokazują nam dramatyczne przeżycia głównych bohaterów. Kadry przedstawiające lekką rozmowę o małżeństwie i uciechach seksualnych, mieszają się z krwawą tragedią. Później przenosimy się w czasie o dziesięć lat, by zobaczyć skutki wydarzeń z pierwszych stron.
      Śledzimy zmagania rodziny Caine'ów w podwodnym mieście Sulus. Ludzkość zmuszona była założyć kolonie pod powierzchnią wody, jednak było to tymczasowe rozwiązanie. Przez wiele lat wysyłano sondy, które miały znaleźć zdatną do zamieszkania planetę. Niestety, do tej pory nowy dom pozostaje jedynie marzeniem, a czas upływa coraz szybciej - zapasy powietrza kończą się, cywilizacja upada wśród narkotyków i orgii seksualnych i wydaje się, że już nic nie można zrobić. 


Wstawiam ten kadr, bo może ktoś się złapie na męską goliznę i skoczą nam wyświetlenia

       Przyznam, że mam mieszane uczucia odnośnie Głębi. Nie jest to komiks zły - co to, to nie. Nie mogę jednak się nim zachwycać. Ułuda nadziei to pozycja ciężka, przedstawiająca przekrój przez ludzką moralność, zadająca trudne pytania o przyszłość naszego gatunku i naszą kondycję duchową. Remedner skupił się na dwójce bohaterów: Stel Caine i jej synu. Warstwę tekstową w większości stanowią ich myśli, które niejednokrotnie stawały się zbyt pretensjonalne, miały w sobie pewną dozę arystokracji. W pewnym sensie, taki styl pasował to do tak wykształconych postaci, które wiele w życiu przeszły, ale autor przesadził z nagromadzeniem takich stwierdzeń. Niekiedy czułam się jak podczas czytania hipsterskich porad z fan page'y dla młodzieży. Uczyniło to komiks niepotrzebnie ciężkim, choć podejrzewam, że miało skłaniać czytelnika do rozważań.
      Mimo wszystko trudno jest mi określić Głębie jako pozycję złą lub nieciekawą. Dzieje się tu dużo, w bardzo krótki tom wciśnięto wiele zwrotów akcji. Ułuda nadziei szokuje, zaskakuje i wprawia w konsternację. Autorzy nie boją się przedstawiać scen z nagromadzeniem przemocy lub erotyzmu. Niektóre rozwiązania fabularne naprawdę mocno mnie zaskoczyły, ale też zachwyciły.


W komiksie dominuje czerwień i morska zieleń

      Wrażenia potęguje warstwa graficzna. Greg Tocchini zdecydował się na zastosowanie bardzo rozmytej kreski, co czyni podwodny świat jeszcze bardziej realny. Twarze bohaterów są niewyraźne, a kadry zawierające w sobie akcję często stają się wręcz rozwodnioną akwarelą. O ile warto pochwalić Tocchiniego za świetne zaprezentowanie głębinowego miasta, o tyle na moje krótkie marudzenie zasługuje nieostrość wydarzeń, która lekko mnie irytowała. 
       Pomimo małych wad komiks zaintrygował mnie na tyle, że z utęsknieniem czekam na rozwój wydarzeń. Pierwszy tom Głębi kończy się szokującym cliffhangerem, który jeszcze bardziej zaostrza apetyt. Komiks jest dziełem dla dojrzałego czytelnika, spodoba się osobom, które nie szukają pustej rozrywki, tylko lubią analizować pochłaniane przez siebie treści. Jeśli więc należycie do tej grupy, to nie wahajcie się ani chwili dłużej, tylko sięgnijcie po Głębię: Ułudę nadziei, która w Polsce ukazała się nakładem Non Stop Comics.

0 komentarze:

Prześlij komentarz