Jak to jest być skazanym na ciemność? - recenzja „Ayako”

ayako waneko manga recenzja
Jak przebywanie przez większość życia w zamknięciu ma się do powojennego społeczeństwa japońskiego?

„Ayako” to produkt mrocznych lat twórczości Tezuki, czyli lat 70. XX wieku. Była wydawana w magazynie Big Comic od stycznia 1972 roku do czerwca roku następnego. Co ciekawe, wydanie tego komiksu przypada na okres pomiędzy „Ode to Kirihito” a „Barbarą”, które to mangi z pewnością w przyszłości wam zaprezentuję. Razem z takimi tytułami „MW” czy „Do Adolfów”, stanowi czołówkę jeśli chodzi o jego mangi, a przynajmniej o komentarze dotyczące społeczeństwa japońskiego jako takiego.
ayako waneko manga recenzja
13 stycznia 1949 roku do portu zawija statek. Znajduje się na nim Jiro Tenge, który wraca z amerykańskiej niewoli. Po opuszczeniu okrętu wita go najbliższa rodzina: siostra Naoko i mama Iba. Szybko dowiaduje się, że podczas jego pobytu na wojnie, pojawiła się kolejna młodsza siostra, Ayako. Ale matka Jiro nie pozostawia mu żadnych złudzeń, jest to jego przyrodnia siostra. Po powrocie do domu zastaje jeszcze więcej niespodzianek. Męska część rodu pała do niego co najmniej niechęcią (przecież miał zginąć za cesarza!), a jego własny ojciec mówi mu, że nie ma co liczyć po jego śmierci na jakikolwiek spadek. Pomijając oczywiście fakt, że nie tak dawno była reglamentacja ziemi i ogromne połacie majątku Tenge wylądowało za grosze w rękach dotychczasowych dzierżawców. W międzyczasie Jiro odkrywa, kto jest ojcem Ayako i wywołało to na mnie co najmniej duży szok. Okazuje się że praktycznie każdy członek rodziny jest prędzej czy później umoczony w coś paskudnego. Każdy ma coś na sumieniu, każdy zrobił coś okropnego, albo przystał na coś takiego lub choć przez moment w chwili słabości dopuścił się podobnych, niemoralnych czynów. Czy to z zazdrości, czy zawiści, czy z chęci pomocy lub po prostu chęci przetrwania.
ayako waneko manga recenzja

Nie ma tu jednego bohatera głównego, jest ich kilku, w zależności od wydarzeń. I  co najważniejsze moim zdaniem, nie mamy tu kilkuset stron, poświęconych wyłącznie rodzinnym sprzeczkom, choć to też się zdarza. Widzimy, jak wygląda Japonia lat powojennych. Jak wyglądało życie podrzędnego japońskiego szpiega, odrobinę też podejrzymy prawdziwe życie yakuzy. Ale przede wszystkim widzimy dlaczego wielusetletnia, bogata rodzina, przestaje istnieć w sensie metaforycznym i właściwym. Bo kto by chciał żyć na prowincji, w której prawo takie jak wszyscy znamy ustępuje miejsca tym napędzanym przez szeroko rozumiany honor rodziny?

Na całe szczęście Tezuka nie obwinia żadnej ze stron, jako odpowiedzialnych za całe zło na tym świecie.  Pokazuje jak potomkowie samurajów, pod naporem redystrybucji ziemi i coraz silniejszego społecznego aktywizmu, które wywołało kolejne, z mojej perspektywy, smutne wydarzenia,  nie przyczyniło się do rozpadu rodu, co było po prostu ostatnim gwoździem do trumny. Bo cały ród jest zepsuty do szpiku kości i w tym kontekście Ayako jest dla mnie piękną allegorią społeczeństwa japońskiego tuż po wojnie.

ayako waneko manga recenzja

Rysunki trzymają bardzo wysoki poziom. To już starszy Tezuka, tu nie odnajdziemy naleciałości Disneyowych jak w jego pierwszych produkcjach, choć nie przyglądając się jego pierwszym opublikowanym mangom, można zauważyć podobieństwa. Jest wiele całostronicowych plansz, nierzadko prezentującą narrację, albo okoliczności, w jakich znajduje się fabuła. Jak większość dzieł Osamu, kadry mają tu wyraźną granicę i mangaka dwoi się i troi, by urozmaicić rozmieszczenie kadrów, jak i prezentować akcję z przeróżnych ujęć. Jeśli chodzi o grubość tego wydania, śmiało mogę powiedzieć, że „Ayako” to minimalnie większa od „Do Adolfów” cegła. Obwoluta, jak i okładka pod nią prezentują się zjawiskowo, lepiej niż w wydaniu Verticala. Grzbiet jest szyty, a na skrzydełkach znajdziemy informację zarówno o autorze jak i samym tytule.

ayako waneko manga recenzja

Jeśli tak jak mi, zależy wam na jak najczęstszej obecności „Ojca Mangi” w naszym kraju, koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Oczywiście możecie też zrobić to z innych względów, np. dla fabuły, przepełnionej intrygami i ogólną szarością bohaterów, która prezentuje co tak naprawdę się działo tuż po wojnie w Japonii prowincjonalnej ale nie tylko.

Za udostępnienie egzemplarzy do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Waneko.

Prześlij komentarz

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.