Dodatek do wcześniejszych doznań – recenzja Jednotomówki Waneko „O.B.”

o.b., manga, wanego, jednotomówka waneko, Asumiko Nakamura, recenzja
Wydawnictwo Waneko po raz czwarty sięga po bohaterów z opowieści Asumiko Nakamury. Do tej pory wypowiadałam się o mangach tej autorki w samych superlatywach. Podobali mi się „Koledzy z klasy”, zachwycałam się „Absolwentami” i miło wspominam „Sorę i Harę”. Podeszłam więc do „O.B.”, czyli omawianego właśnie dzieła, z twardym założeniem, że będzie super, znakomicie i czeka mnie dobra zabawa podczas lektury. 

Asumiko Nakamura nie zawodzi i wciąga w świat swoich bohaterów równie szybko i dobrze, co poprzednio. Jednak tym razem przychodzi jej to znacznie łatwiej, bo nie musi budować relacji pomiędzy przedstawianymi mężczyznami – po prostu śledzimy dalsze ich losy. Z jednej strony jest to dobre rozwiązanie dla fanów dobrze znanych bohaterów, z drugiej jeśli ktoś trafi na “O.B.” przypadkiem, to łatwo pogubi się wrzucony od razu w wir wydarzeń. 

o.b., manga, wanego, jednotomówka waneko, Asumiko Nakamura, recenzja
A w przypadku tej mangi „wir” to trafne określenie. Mam wrażenie, że Asumiko Nakamura poczuła, iż w tym tomie może zaszaleć trochę bardziej, niż w poprzednich. W „O.B.” jest znacznie mniej ciągania się przez bohaterów, znacznie mniej wlotów i upadków, zastanowienia i bazowania na emocjach. Jest za to więcej erotyzmu, acz trudno nazwać tę mangę obsceniczną. 

„O.B.” ma całkiem inne tempo od swoich poprzedników. Tam obserwowaliśmy powolne rozwijanie się związków, za które trzymaliśmy kciuki by okazały się tymi zawieranymi na całe życie. Teraz możemy dokonać tego, co chyba każdy z nas chce zrobić po zakończeniu ulubionego programu. Wiecie, to jak wtedy gdy kończy się odcinek prezentujący bohatera, który właśnie odmienił swoje życie: czy to przez wygląd, czy restaurację, którą prowadzi, czy salon kosmetyczny – cokolwiek. Widzimy końcówkę, w której ogłoszone zostaje czy metamorfoza udała się. Widzimy, że w istocie tak się stało, że nasz bohater jest nowym człowiekiem. Zastanawiamy się jednak co stanie się dalej. Czy gdy znikną kamery nagle wszystko wróci do sytuacji sprzed programu? 

o.b., manga, wanego, jednotomówka waneko, Asumiko Nakamura, recenzja
Właśnie takim powrotem przed kamerę jest „O.B.”. Możemy zajrzeć do Kusakabe i Sajou i sprawdzić jak radzą sobie w związku na odległość, jak czują się zazdrośni jeden o drugiego i jak podchodzą do faktu, że pozostają w związku z mężczyzną, podczas gdy ich otoczenie z marszu uznaje, że mają dziewczyny. Kwestia związków jednopłciowych i ich akceptacji zostaje poruszona również w opowieściach o Sorano i Harze – wśród nich również poruszana jest kwestia dopasowania podczas seksu. 

Przyznam, że lepiej bawiłam się podczas lektury poprzednich tomów, gdy miałam do czynienia z długą opowieścią dotyczącą jednej pary bohaterów lub jednego wątku. Tutaj, mimo że pojedyncze opowieści wcale nie są gorsze jakościowo, to tracą ten urok obyczajówki, o którym pisałam w recenzji „Kolegów z klasy”, „Absolwentów” oraz „Sory i Hary”. Trudno mi jednak uznać „O.B.” za kiepskie, to po prostu inna kategoria lektur, tym razem skierowana wyłącznie do fanów poprzednich części, którzy chcą jeszcze na chwilę wrócić do opowieści o ulubionych bohaterach – a że należę do tej grupy, to narzekać nie mogę. 

o.b., manga, wanego, jednotomówka waneko, Asumiko Nakamura, recenzja
Tym bardziej, że mając po raz kolejny kontakt z rysunkami Asumiko Nakamury zaczynam je jeszcze bardziej doceniać. Te nieproporcjonalne ciała, o wiele za długie ręce, potężne ramiona i dziwne skręty tułowia nadają charakteru i dynamiki, świetnie współgrając z raczej powolnym tempem fabuły (Asumiko Nakamura jest raczej oszczędna w warstwie fabularnej, a główny nacisk ekspresyjny kładzie właśnie na warstwę graficzną). 

„O.B” jest więc miłym dodatkiem do wcześniejszej kolekcji, dziełem typowo dla fanów, łaknących powrotu ulubionych bohaterów. Jeśli Wam to starcza, to nie pozostaje nic innego, jak zakupić tę Jednotomówkę Waneko. Mi wystarczyło.

Prześlij komentarz

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.