O krwi i mamono, która wytrysnęłaś z serca - recenzja The Black Monday Murders: Chwała Mamonie

by 20:29 0 komentarze

Kolejna bardzo dobra pozycja od Non Stop Comics. Tyle i aż tyle.

      Partner jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie zostaje zamordowany, a jego ciało pośmiertnie ułożone w sposób, przywodzący na myśl okultystyczny rytuał. Do Stanów powraca siostra zamordowanego, a prowadzący śledztwo detektyw odnajduje na miejscu zbrodni tajemnicze znaki.
      Czego by nie powiedzieć o fabule pierwszego tomu The Black Monday Murders, zawsze będzie to albo niedopowiedzenie, albo w drugą stronę: zdradzenie zbyt wiele. Komiks bowiem to zbiór wielu historii, z różnych czasów, dziejących się w różnych krajach. Chociaż przeczytałam pierwszą część tej opowieści z wielkim zainteresowaniem, to nadal mało co się dowiedziałam. Jonathan Hickman, autor scenariusza, ledwie wprowadza nas w, stworzoną przez siebie, rzeczywistość. Razem z rysownikiem, Tommem Cokerem, stworzyli świat pełen zawiłości, zagadek, okultyzmu i krwi, a Chwała Mamonie to dopiero początek tej przygody.
      Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo odkrywanie kolejnych tajemnic było dla mnie ogromną satysfakcją. Zwłaszcza, że autorzy zatroszczyli się o to, aby pomiędzy rozdziałami pojawiały się dodatkowe informacje, takie jak drzewa genealogiczne, zapiski z rozmów albo historie banków-organizacji sprawujących faktyczną władzę nad światem. By jeszcze bardziej podsycić ciekawość, wiele w przedstawionych dodatkach zostało zamazane. Co więcej, w kilku miejscach widać dodatkową pracę wydawnictwa Non Stop Comics, które umieściło cytaty z polskojęzycznych stron lub for internetowych, pasujące do The Black Monday Murders.


     Dzięki dodatkom oraz dosyć zawiłej fabule, czujemy się, jakbyśmy byli detektywami, zajmującymi się tą tajemnicza sprawą. Jest to jednym z powodów, dla których czytanie tego komiksu tak bardzo pasjonuje. Scenarzysta z niebywałą sprawnością podrzuca nam kolejne poszlaki, albo złe tropy, a my odkrywamy coraz więcej i więcej. Każde słowo, każdy kadr wydaje się mieć ogromne znaczenie dla fabuły i doskonale widać, że wszystkie te elementy zostały dokładnie przemyślane przez twórców. 
      Chociaż komiks może wydawać się kryminałem, to bardziej pasuje mi w tym wypadku nadanie mu etykiety horroru lub fantasy. Przyznam, że w niektórych momentach poczułam dreszcz na plecach, mimo że nie spotkamy w opowieści jump scare'ów lub potworów, duchów i innych nadnaturalnych bohaterów. To, co najbardziej przeraża, to - wspomniana wyżej - tajemnica, a także potęga głównych bohaterów, która zdaje się nie mieć granic. Często bywa tak, że postacie z dzieł kultury, które posługują się jakimś rodzajem magii, bądź posiadają nadprzyrodzone moce, fascynują odbiorców lub budzą sympatię. Ja sama niejednokrotnie żywiłam pozytywne uczucia nawet do bohaterów, którzy ze swoich wyjątkowych talentów uczynili okazję do wyrządzania krzywdy. Jednak w wypadku postaci obecnych w The Black Monday Murders jestem nieufna. Trudno wytworzyć w sobie sympatię do kogokolwiek, bo pomimo tego że pierwszy tom jest dość obfity, o bohaterach dowiadujemy się bardzo mało. Poza tym, w każdym kolejnym rozdziale postaci przybywa, dowiadujemy się nowych rzeczy, aż mózg zaczyna nam parować.


      Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z Was mogą uznać to za wadę tego komiksu. Chwała Mamonie nie jest lekką lekturą, przy której możemy spędzić spokojny wieczór. Opowieść ma angażować, skłaniać do przemyśleń i pozostawiać w nas totalny mindfuck - i to właśnie robi. Nigdy nie byłam zwolenniczką historii płytkich lub odmóżdżających, więc dla mnie The Black Monday Murders jest komiksem idealnym.
      Wrażenia potęgują rysunki Tomma Cokera. Bardzo szczegółowy lineart i gruba kreska sprawiają, że kadry są ciężkie i mroczne. Podoba mi się połączenie fioletu z pomarańczowym, które bardzo często obecne jest na kadrach, stworzonych stylem filmowym. Bohaterowie rysowani są realistycznie, a niektórzy bohaterowie otrzymali prawie że boskie atrybuty (jak okrągłe okulary jednego z nich).
      Jeśli więc szukacie lektury, która nie tylko wciągnie Was, ale także zostawi po sobie niezły mindfuck, to sięgnijcie po ten komiks. Zachwyca rysunkami, ale - przede wszystkim - fabułą.

0 komentarze:

Prześlij komentarz