Depresja blogera popkulturowego

by 20:23 0 komentarze


Pochłanianie popkultury oraz prowadzenie bloga o tej tematyce wielokrotnie wpływało na mój stan psychiczny. Pomagało mi w mojej walce z depresją, uspokajało moje nerwy i niekiedy dawało powód do tego, by wstać z łóżka i zrobić coś ze swoim życiem.

      Istotnym dla poniższego tekstu jest, by zaznaczyć, iż wszystko to, o czym teraz przeczytacie jest wyłącznie moimi odczuciami. Chociaż mogę nakreślić Wam jak wygląda typowy przebieg depresji i podać kilka przykładów zachowań oraz czynności, które pomagają w chorobie lub - odwrotnie - pogłębiają ją, to musicie pamiętać, że każdy inaczej przeżywa depresję. Nie jestem żadną specjalistką, nie jestem lekarzem, więc nie powinniście traktować mnie jako autorytet w dziedzinie leczenia chorób i zaburzeń psychicznych. Chętnie porozmawiam, wysłucham, doradzę tyle, ile mogę - jeśli jednak czujecie, że coś jest w Waszych życiach nie tak, że potrzebujecie pomocy, to proszę, zgłoście się do specjalistów.


      Kilkukrotnie wspominałam w swoich tekstach lub w postach na Facebooku, że mam depresję. Będąc dokładniejszą, cierpię również na ataki lękowe oraz psychosomatyczne bóle głowy. Od półtorej roku leczę się farmakologicznie pod okiem psychiatry, mam za sobą również terapię psychologiczną. Jednak w życiu z depresją jest cała gama czynności i przeżyć, z którymi muszę się zmagać, albo które mi pomagają. Popkultura jest jednym z ważniejszych czynników, wpływających pozytywnie na mój stan. Poza terapiami oraz wsparciem najbliższych, mogę śmiało powiedzieć, że pochłanianie kultury popularnej oraz prowadzenie tego bloga przyczynia się do tego, że daję sobie radę. Idąc tym tropem, postanowiłam podzielić się z Wami moimi doznaniami. Bo czemu nie? W jakiś tam sposób również wpływacie na to, jak się czuję.

Spokojnie, to tylko depresja

      Tuż przed tym, jak rozpoczęłam leczenie farmakologiczne, byłam w najczarniejszym miejscu, z możliwych. Może zabrzmi to głupio, ale wiedziałam, że jest źle chociażby z tego powodu, że nie cieszyło mnie oglądanie seriali. Pochłanianie popkultury było dla mnie codziennością, rozrywką, przeżyciem, ratunkiem na samotność. Zawsze dużo czytałam, dużo oglądałam, dużo grałam, dużo słuchałam - by później przetrawiać to i analizować przez następne kilkanaście dni. Potrafiłam wchłonąć emocje bohaterów i często utożsamiałam je z własnymi. Wielokrotnie pisałam na tym blogu o tym, że dzieła kultury popularnej wpływają na odbiorców, że nie są jedynie formą rozrywki. Tak samo bywa ze mną.
      Właśnie dlatego często możecie przeczytać na tym blogu moje teksty, które traktują o zjawiskach, pokazywanych w tekstach kultury. O przedstawianiu zaburzeń psychicznych, społeczności LGBTQ+, relacji międzyludzkich. Uważam, że powinniśmy mieć świadomość tego, jak takie elementy powinny wyglądać, a jak jest w rzeczywistości - bo z doświadczenia wiem, że możesz uważać się za najbardziej odpornego na wpływy człowieka na świecie, ale są takie chwile, dni, tygodnie, które udowodnią Ci, że się mylisz.


      Prosty przykład. Podczas oglądania 13 Reasons Why mocno triggerował mnie sposób, w jaki przedstawiana jest historia Hannah, jak twórcy serialu podeszli do pokazywania momentu samobójstwa. Scena, w której Hannah odbiera sobie życie jest jedną z bardziej szokujących, jakie dane mi było zobaczyć w produkcji telewizyjnej i mocno mną wstrząsnęła. Było mi tym trudniej, że nie raz byłam w podobnej sytuacji. Natomiast kiedy teraz oglądam Sharp Objects nie czuję żadnego dyskomfortu, pomimo graficznych scen samookaleczania oraz wątków zaburzeń psychicznych. Twórcy tego serialu potrafili przekazać tę tematykę z szacunkiem, w odpowiedni sposób, trzymając się faktów i nie wykorzystując powyższych zachowań w celu szokowania widzów. Oglądając produkcję HBO jestem wręcz usatysfakcjonowana tym, jak to wygląda.
     I właśnie takich produkcji potrzebuję. Biorących na warsztat trudne tematy (nie tylko te, związane ze zdrowiem psychicznym), wciągających, fascynujących. Bo wiecie, co jakiś czas mój organizm uważa, że powinien mnie ukarać. Nie zawsze radzę sobie z emocjami, nie zawsze potrafię wykrzesać z siebie akceptację dla samej siebie. W takich momentach mój umysł postanawia zataić depresję bólami głowy, albo uzewnętrznić wszystkie stresy psychosomatycznymi dolegliwościami. Wtedy porada lekarza brzmi: proszę leżeć i relaksować się.


     I tu z pomocą przychodzi popkultura. Czytam książki lub komiksy, oglądam seriale albo filmy. Swego czasu codziennie wychodziłam na długie spacery by grać w Pokemon Go, co również okazało się być zbawienne dla mojego umysłu (gry wspaniale wpływają na zdrowie psychiczne, wiedzieliście?). Zakładam słuchawki i oddzielam się od świata rzeczywistego, by zgłębić się w ten fikcyjny.
     Dla Was to pewnie nic dziwnego, podejrzewam, że również tak robicie i nie ma to nic wspólnego z depresją, albo innym zaburzeniem. Jednak dla mnie możliwość schowania się za kurtyną popkultury ma ogromne znaczenie. Popkultura pozwala mi zebrać myśli, uspokoić się, znaleźć odzwierciedlenie swoich problemów i pomaga zebrać myśli, bym jeszcze lepiej poradziła sobie z problemami.

Kiedy twoje hobby staje się twoją pracą terapią

      Podobnie działa na mnie prowadzenie tego bloga. Często w momentach, w których dopada mnie ogromny ból, piszę tekst. Działalność w internecie daje mi cel w życiu (jeden z wielu), daje mi radość. To, że czytacie, komentujecie, wspieracie - to również mi pomaga. Możliwość dyskusji z Wami o tym, co kocham również robi mi cieplutko na sercu. Dzięki prowadzeniu bloga poznałam wiele wspaniałych osób, z którymi mam okazję wymienić poglądy lub po prostu porozmawiać o byle czym, przytulić się, pożartować. Broń Boże, nie bądźcie odpowiedzialni za moje zdrowie psychiczne. I tak, krytykę również lubię. Lubię się rozwijać, lubię pracować nad sobą, lubię być z Wami szczera co do moich uczuć. Bo tak, nie zawsze mam siłę albo ochotę na pisanie tekstu, na prowadzenie Facebooka, na wrzucanie czegoś na Instastory. Ale próbuję - dla Was, ale przede wszystkim dla siebie.


     Może wśród Was jest ktoś, kto również zmaga się z zaburzeniami psychicznymi. Ktoś, kto potrzebuje wsparcia, dobrego słowa, uśmiechu, przytulenia. Zawsze jesteśmy otwarci na kontakt z Wami, zawsze postaramy się wesprzeć, pomóc, albo zwyczajnie spotkać się z Wami na jakimś wydarzeniu kulturalnym. Obojętnie kim jesteście i jak się czujecie.
      Proszę, pamiętajcie jednak, że jeśli podejrzewacie u siebie depresję lub inne zaburzenia, bądź choroby psychiczne, to zasięgnijcie porady specjalistów. Zarejestrujcie się u psychiatry lub psychologa, porozmawiajcie z nimi i podejmijcie leczenie. Wiem, że jest trudno, że jest przerażająco, ale warto. Obiecuję.

0 komentarze:

Prześlij komentarz