Świetny wstęp do nowego Uniwersum - recenzja „Walecznych”


komiks Waleczni, comics The Valiant, recenzja, Valiant,
Im dłużej czytałem razem z Karoliną superhero, tym bardziej czułem potrzebę przeczytania czegoś innego, choć również w tej tematyce. Czy ten komiks wpasował się w moje oczekiwania?


Każde wydawnictwo musi mieć ten pierwszy tytuł, w przypadku naszego debiutanta, KBOOM!, jest to komiks umieszczonym w uniwersum,  które z perspektywy przeciętnego polskiego czytelnika jest zupełnie nieznane. A ja, również nie miałem okazji przeczytać czegokolwiek opublikowanego przez oryginalnego wydawcę,  czyli Valiant. Ale pora to zmienić, bo w naszej ojczyźnie ukazały się już trzy albumy z tego świata, w tym obiekt dzisiejszej recenzji.

Komiks  „Waleczni” jest mini-serią, na którą składają się cztery zeszyty. Fabuła kręci się wokół walki pomiędzy odwiecznym i nieśmiertelnym złem w postaci Nieśmiertelnego Wroga a Geomantą i Wiecznym Wojownikiem. Od początku istnienia ludzkości, bez powodzenia, próbuje obronić wcześniej wymienioną postać przed śmiercią z rąk złola, oczywiście formą dostosowanego do czasów, w których się znajdujemy. Ale tym razem Wieczny Wojownik ma zamiar obronić ostatnią z rodu mistyków, którzy kierowali się wolą Ziemi, kim w istocie jest Geomanta. W tym celu wykorzysta do pomocy przeróżne postacie  pochodzące z uniwersum Valiant. I choć większość z nich tylko przemknie przez karty komiksu, to po tym krótkim zapoznaniu, przynajmniej mnie zaciekawiła.

komiks Waleczni, comics The Valiant, recenzja, Valiant,
Co ciekawe, scenarzystą tego komiksu jest Jeff Lemire. Czuć odrobinę specyficzny klimat, który zauważyłem w jego innych, autorskich utworach. Fabuła pozwala zaangażować się w wydarzenia zaprezentowane na stronach komiksu, i nie przeszkadza w cieszeniu się akcją, bo moim zdaniem tym ten tytuł stoi. Komiks zawiera dużo interakcji między bohaterami, którzy chcąc nie chcąc, muszą ze sobą współpracować. I to w warunkach dużego stresu i niekoniecznie w młodym zespole. Walcząc z Nieśmiertelnym wrogiem, a potem z własnymi demonami przeszłości. Nikt nie mówił że bycie superbohaterem będzie łatwe. Komiks nie jest jakoś wybitnie narysowany, ale rysunki komplementują historię. Można by rzec, że warstwa graficzna to po prostu dobra rzemieślnicza robota. Bo czytało mi się ten tytuł bardziej, niż przyjemnie.

Zachwycił mnie sposób, w jaki ten komiks został wydany. Wysokość jest podobna do innych miękkookładkowych albumów, dostępnych w naszym kraju. Ilość dodatków zaskoczyła mnie pozytywnie. Komentarz od rysownika Paolo Rivera, jest o tyle przyjemny, że umieszczony na planszach w różnym stanie wykończenia. Na każdej z plansz poświęconych komentarzom, widzimy jak komiks wyglądał gdy był tylko naszkicowany, po nałożeniu tuszu, wreszcie po nałożeniu kolorów. Miło że znalazło się miejsce dla okładek  alternatywnych, szczególnie przytuliłbym kiedyś te wykonane przez Jeffa Lemire, bo lubię te jego pokracznie rysowane postacie. Przed rozpoczęciem każdego zeszytu umieszczone są ich oryginalne okładki, co bardzo chciałbym zobaczyć też w innych albumach, ale rzadko jest mi to dane, więc jak najbardziej na plus. Jak na taki wolumin zbierający te parę zeszytów, ilość dodatków jest dla mnie wręcz porażająca.

Przeczytanie tego komiksu, było dla mnie czynnością przyjemną. Fabuła mimo swojego nie aż tak wielkiego skomplikowania, utrzymywała moją uwagę. Liczne postacie, które przewinęły się przez ten album, zaprezentowały mi świat uniwersum Valiant od bardzo dobrej strony. Mam nadzieję że wkrótce doczekamy się kolejnych serii, które dadzą mi równie dużo ciepła, co krótka historia odwiecznej walki dobra ze złem.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękujemy Wydawnictwu KBOOM.


Prześlij komentarz

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.