Wymęczone – recenzja „Rat Queens, tom 4: Najwyższe fantazje”

rat queens tom 5, non stop comics, recenzja komiksu, kurtis j. wiebe
Pierwszy tom mnie zachwycił. Drugi bardzo mi się spodobał. Trzeci… pozostawmy w niepamięci. Pora na kolejną część. 

Najwyższe fantazje faktycznie występują podczas czytania czwartego tomu „Rat Queens”. W trakcie lektury marzy się o dwóch rzeczach: a) by ten tom już się skończył, bo jego czytanie to udręka; b) by seria wróciła do poziomu z dwóch pierwszych części. 

Śmiało mogę powiedzieć, że „Rat Queens” to mój komiksowy zawód 2018 roku. Nie wiem co stało się z tą serią, boli mnie jej aktualny stan – nie tylko dlatego, że miałam nadzieję na świetny rozwój tego komiksu, ale również poprzez samo czytanie tak kiepskiego scenariusza. Kurtis J. Wiebe totalnie pogubił się w tym, co pisze. I to nie chodzi nawet o to, że autor wypalił się i nie wie jak dalej ciągnąć opowieść o Szczurzycach. On po prostu się pogubił (bo innego wytłumaczenia dla czwartego tomu nie znajduję). 

rat queens tom 5, non stop comics, recenzja komiksu, kurtis j. wiebe
Nagle znów znajdujemy się razem z bohaterkami w Palisadzie. Podczas czytania widzimy, że znajdujemy się w czasoprzestrzeni po wydarzeniach z poprzedniego tomu, ale jednocześnie sytuacja wygląda tak, jak gdyby w trzeciej części „Rat Queens” nic się nie wydarzyło. Nic o kłótni pomiędzy przyjaciółkami, nic o tym, co zadziało się z Hannah, a na domiar złego, ojczym bohaterki jest żywy, goły i wesoły (dosłownie). Czy to jakiś dziwaczny plot twist, który wyjaśni się w kolejnej części? Jeśli tak, to bardzo, ale to bardzo nieudany. 

Mimo wszystko, to mogło się udać. Powrót do Palisady i do Szczurzych Królowych robiących rozpierduchę wydawał się być najlepszym pomysłem dla tej serii. Niestety, tu także Wiebe poległ. Opowieści zawarte w „Najwyższych fantazjach” są, po prostu, nudne. Na recenzję tego tomu musieliście czekać między innymi dlatego, że bardzo długo zajęło mi przeczytanie go. Czytanie „Najwyższych fantazji” było męczarnią. 

rat queens tom 5, non stop comics, recenzja komiksu, kurtis j. wiebe
Również poziom rysunków spadł. Kolejny tom, kolejny rysownik. O ile jeszcze zmiany w tej sferze są do zaakceptowania (zważywszy na to z jakiego powodu pierwotny twórca warstwy graficznej został wyrzucony z projektu, to popieram tę decyzję całym sercem), to mogłoby to nie oznaczać wybierania rysowników, którzy nie do końca potrafią rysować twarze. Naprawdę, Owen Gieni nie potrafi rysować twarzy – wszystkie są dziwacznie wykrzywione, podczas rozmów. 

Przede mną jeszcze jeden tom „Rat Queens”. Przeczytam go, bo szkoda tak porzucić serię, z którą już się co nieco przeżyło. Niestety, nie sądzę by czytanie piątego tomu zaliczało się do dobrych chwil mojego życia. Czwarta część komiksu o Szczurzych Królowych okazała się być ogromną stratą czasu.

Publikowanie komentarza

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.