Kocham patrzeć na ten komiks – recenzja „Super Naukoledzy: 2099”

super naukoledzy 2099, wydawnictwo 23, marcin surma
Przyprawiająca o smutek przyszłość, trudna miłość, konspiracja, ratująca świat Maria Skłodowska-Curie i… chwila, stop – tyle wystarczy, by chcieć sięgnąć po ten komiks.

„Super Naukoledzy: 2099” przenosi nas do przyszłości, w której światem rządzi superinteligentny komputer Z3, trzymając za chabety całą ludzkość. Podążamy śladami Ady, ukochanej totalitarnego wodza, która próbuje jakoś ogarnąć swoje uczucia: z jednej strony widzi co dzieje się ze światem i nie potrafi spokojnie na to patrzeć, z drugiej nie potrafi pogrzebać miłości, jaką darzy Z3 i pośrednio przyczynia się do stanu świata w 2099 roku.

Bohaterka działa wraz z ekipą, którą możecie kojarzyć z serialu „Super Science Friends”. Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć ani odcinka, ale bezsprzecznie to zrobię, bo po przeczytaniu „Super Naukolegów” czuję niedosyt. Popełniłam błąd czytając tę pozycję na raz, powinnam była rozkoszować się nią dłużej, wtedy uniknęłabym poczucia, że wszystko skończyło się za szybko. 

super naukoledzy 2099, wydawnictwo 23, marcin surma
Fabuła komiksu (za którą odpowiada pomysłodawca serialu, Brett Jubinville) nie jest skomplikowana, ale naszpikowana akcją. Dzieje się dużo, często śledzimy kilkoro bohaterów będących w różnych lokacjach. Dowiedziałam się, że jest tu kilka puszczonych oczek do fanów serialu, ale osoby pierwszy raz stykające się z tymi bohaterami (jak ja) nie będą miały problemu z odnalezieniem się w historii. Zwłaszcza, że fabuła nie stoi głębokimi rozważaniami, a i zakończenie łatwo przewidzieć, tylko to wymyślne sceny akcji robią wrażenie.

Przyznam, że w „Super Naukolegach” bardziej do mojego serca trafiły rysunki, niż scenariusz. Znakomitą sprawą jest dodatek znajdujący się na końcu komiksu, w którym Marcin „XULM” Surma prowadzi nas poprzez proces powstawania komiksu, wstępne szkice, początkowe pomysły na wygląd poszczególnych bohaterów.

To kolejna pozycja od Wydawnictwa 23, która tak bardzo oczarowuje mnie warstwą graficzną. Biję się w pierś, bo kiedyś w swoich recenzjach pisałam o rysunkach zawsze na końcu i zdecydowanie mniej, niż o mojej ocenie fabuły (co wydaje się śmieszne, gdy przedmiotem recenzji jest forma tak mocno polegająca na warstwie graficznej). Chyba byłam zbyt niedojrzała w swojej wiedzy i poglądach, by odpowiednio o tym pisać. To się już zmieniło i coraz częściej komiksy od Wydawnictwa 23 są dla mnie okazją do zachwycania się przede wszystkim warstwą graficzną (wiem, że zawsze słodzę wydawnictwu, no ale jak mam tego nie robić?).

super naukoledzy 2099, wydawnictwo 23, marcin surma
Rysunki Marcina Surmy w „Super Naukolegach” mają świetnie dobraną kolorystykę, oddającą ducha przerażającej przyszłości, bohaterowie mają wspaniały design, wszystko utrzymane zostało w stylu animacji i miałam wrażenie, jakby za chwilę cała akcja miała wylać się z kart komiksu i zacząć dziać się obok mnie.

A jeśli już wspomniałam o bohaterach, to nie tylko to, jak wyglądają jest świetne, ale same ich personalia sprawiają, że po prostu trzeba sięgnąć po ten komiks. Jak bowiem można odmówić sobie przyjemności śledzenia poczynań takich postaci, jak Maria Skłodowska-Curie, Albert Einstein, Nicola Tesla, Tapputi, Karol Darwin i Zygmunt Freud?

Odpowiedź: no, nie można. Proszę więc grzecznie sięgnąć po ten komiks (może uda Wam się zakupić egzemplarz z wrysem od autora warstwy graficznej), oglądać, czytać i rozpływać się nad nim.

Publikowanie komentarza

Copyright © Geek Kocha Najmocniej – Analizujemy popkulturę.