Wszyscy jesteśmy ludźmi, czyli dlaczego Waco to serial znakomity

by 20:00 0 komentarze
waco, paramount network, recenzja serialu, david koresh

Ten miniserial ledwie sześcioma odcinkami wywrócił do góry nogami moje wnętrzności i przyprawił mnie o kaca moralnego. Mam wrażenie, że mało kto słyszał o Waco, podczas gdy jest to serial wręcz wyśmienity.

     Bardzo lubię dzieła kultury, które skłaniają do głębszych przemyśleń. Chociaż popkultura zazwyczaj utożsamiana jest z zapewnianiem odbiorcom rozrywki, nie wymagającej wielkiego wysiłku, to w moich oczach im bardziej skomplikowany utwór, tym weselej, ciekawiej, bardziej emocjonalnie. Jestem pewna, że nie jestem odosobniona w tym poglądzie. Wystarczy spojrzeć na ilość fanfiction, które powstają każdego dnia, by przekonać się, że fani lubują się w masochistycznym procesie współodczuwania z bohaterami fikcyjnymi. Internet zapełniają również dyskusję wszelakiej maści, w których odbiorcy zastanawiają się nad znaczeniem scen, bohaterów lub wydarzeń fabularnych, dzielą się teoriami i z utęsknieniem czekają na kolejny sezon lub kolejną część, by dowiedzieć się więcej.

waco, paramount network, recenzja serialu, david koresh

Emocje, emocje, bardzo dużo emocji

     Cóż, w rzeczywistości, w której wszystko już było, a dóbr kultury jest tak dużo, że nie jesteśmy w stanie zapoznać się ze wszystkimi w czasie swojego życia, coraz trudniej jest stworzyć dzieło, które będzie szokować, zastanawiać, albo skłaniać do myślenia. Dlatego twórcy często sięgają po rozwiązania, które mają przewrócić nasz światopogląd (albo nasze wnętrzności) w ciągu sekundy. Spokojne opowieści, takie jak Altered Carbon zdają się nie wystarczać i nudzić, mimo tego że w założeniu miały skłaniać do rozmyślań.

Paramount Network wchodzi na salony

     Stacja Paramount postanowiła sięgnąć po mindfuck i w ten sposób przepchnąć się łokciami w tym serialowym światku, który wydaje się być zdominowany przez Netflixa i HBO. Nowiutkie Paramount Network, powstałe ze Spike TV, ogłosiła cztery seriale, z czego jednym z nich była miniseria Waco, która zakończyła się w tym tygodniu.
      Waco opowiada historię, która wydarzyła się w 1993 roku w Waco, w stanie Texas. Przez 51 dni FBI oraz ATF oblegały budynek należący do wyznawców Gałęzi Dawidowej - sekty, będącej odłamem Dawidowych Adwentystów Dnia Siódmego, której od lat 80. XX wieku przewodniczył David Koresh. 28 lutego (czyli dokładnie 25 lat przed wyemitowaniem finału serialu) ATF postanowiło wkroczyć do budynku. Powodem miało być posiadanie przez mieszkające tam osoby sporych ilości nielegalnej broni palnej.
     Niestety, rozpoczęła się wymiana ognia pomiędzy mieszkańcami a członkami ATF, która przerodziła się w pięćdziesiąt jeden dni oblężenia, zakończonego atakiem FBI na dom oraz pożarem budynku. W wyniku akcji zginęło 76 wyznawców Gałęzi Dawidowej, włączając w to Davida Koresha.

waco, paramount network, recenzja serialu, david koresh

No weź, obejrzyj Waco, nie daj się prosić!

      Sprawa do dziś pozostaje kontrowersyjną, chociażby z powodu wątpliwości co do tego, kto rozpoczął ogień lub kto spowodował pożar budynku. Serial Paramount Network stara się jak najbardziej zachować równowagę i nie osądzać żadnej ze stron, chociażby przez to, że produkcja powstała na podstawie dwóch biografii: Stalling for Time: My Life as an FBI Hostage Negotiator, Gary'ego Noesnera - negocjatora FBI, który brał udział w oblężeniu oraz A Place Called Waco, Davida Thibodeau - członka sekty, który przeżył oblężenie.
      Jednak w takich sprawach bardzo trudno jest zachować obiektywizm. Zginęło około 80 osób, w tym duża liczba dzieci, co już wywołuje spore emocje - a kiedy pojawiają się emocje, nasze osądy stają się jeszcze bardziej subiektywne.

Christian Grey lat 90.

      Waco przedstawia Davida Koresha jako człowieka inteligentnego, zabawnego, kochającego, który pragnie pomagać wszystkim dookoła, nikomu nie wadzi, jest lubiany wśród lokalnej społeczności, podziwiany przez swoich wyznawców, kocha dzieci i odznacza się talentem muzycznym i wokalnym. Nic, tylko się zakochać.
     Być może opisywanie w ten sposób osoby takiej, jak Koresh, jest sporym zgrzytem, ale nic bardziej mylnego. Serial wyraźnie pokazuje, że mężczyzna nie jest świętoszkiem. Wymusza na swoich wyznawcach celibat, sam przejmując żony mężczyzn, którzy z nim zamieszkali. Niejednokrotnie dopuszcza się molestowania nieletnich, wchodząc w kontakty seksualne z dziewczynkami, mającymi 12 lat. Nie znosi sprzeciwu, potrafi wpaść w szał z byle powodu, zmusza wszystkich wyznawców do bezwarunkowego podporządkowania się temu, co mówi. Wszystko to usprawiedliwia tym, iż jest nowym Mesjaszem.

waco, paramount network, recenzja serialu, david koresh

Tylko spójrzcie na tego słodziaka!

      David Koresh rzeczywiście był mężczyzną czarującym i niezwykle inteligentnym, który bez przygotowania potrafił głosić długie wykłady. Doskonale znał Biblię i potrafił interpretować ją w ten sposób, że trudno było kłócić się z jego zdaniem. Grający go Taylor Kitsch potęguje wrażenie, które robi na nas Koresh. Jego lider kultu jest niezwykle charyzmatyczny i pociągający. Jednak mimo tego, jaki wydawał się być, był przede wszystkim oprawcą, który manipulował ludźmi.
      Serial przekazuje nam prawdę, o której często zapominamy: wpaść w ramiona kultu wcale nie jest trudno. Nie trzeba być zagubionym lub słabym psychicznie. Członkami sekt najczęściej są osoby wysoko postawione, zamożne, uchodzące za rozważne i inteligentne. Waco pokazuje nam, że każdy z nas może pójść w ślad kogoś takiego, jak Koresh, bo, kurczę, facet naprawdę jest sympatyczny. Przystojny, wysportowany, zawsze wie co powiedzieć, charyzmatyczny i inteligentny, kocha dzieci i ma cel w życiu - jest lepszy, niż Christian Grey, za którym szaleją rzesze kobiet.

David Koresh vs. FBI

      Nagle zaczynamy zastanawiać się dlaczego ATF i FBI zainteresowało się Gałęzią Dawidową. David to w sumie spoko gość, do łóżka przecież nikomu nie będziemy zaglądać, niech sobie robi, co chce. Wszystko utrzymane jest wedle prawa stanu Texas. Nagle banda uzbrojonych facetów wpada na prywatną posesję i zaczyna strzelać do Bogu ducha winnych ludzi.
      W rzeczywistym świecie, ATF do dziś nie przyznaje się, że strzeliło pierwsze, chociaż przez 25 lat padały różne wersje. Najbardziej prawdopodobną wydaje się być ta, przedstawiona w serialu. 

waco, paramount network, recenzja serialu, david koresh

Gary jest jedynym po stronie FBI, który rozumie, że wszyscy jesteśmy ludźmi

     To samo tyczy się finału tej historii. FBI postanowiło użyć gazu bojowego, którego działanie polega na silnym drażnieniu błon śluzowych oczu, górnych dróg oddechowych, a w kontakcie ze skórą powoduje występowanie podrażnień oraz pęcherzy. Raport, powstały po oblężeniu Waco jasno stwierdza, że ten gaz, użyty w zamkniętych pomieszczeniach, może doprowadzić do śmierci ludzi, mających z nim kontakt. I chociaż do dziś FBI nie przyznaje się do tego, że pożar wybuchł z ich winy, tylko twierdzi, iż było to masowe samobójstwo, użyty gaz rzeczywiście może wywołać ogień.
      Gdyby nie serial Paramount, nigdy nie zaczęłabym drążyć tej sprawy. Przez kilka dni szukałam przeróżnych źródeł na temat oblężenia Waco, czytałam raporty, poznawałam głosy obu stron konfliktu. Dosyć szybko dostałam kaca moralnego. Oto stał przede mną sadysta, którego równie dobrze mogłabym stać się ofiarą, a po drugiej stronie stało to praworządne FBI. Czy mogę współczuć Davidowi Koreshowi?

Emocje, dajcie mi emocje!

      Tak. David Koresh był manipulatorem, który krzywdził innych. To, co robił było złe i zasługiwało na odpowiednią karę. Jednak sposób, w jaki tę sprawę załatwiło FBI również na karę zasługuje. Członkowie Gałęzi Dawidowej byli pod wpływem swojego Mesjasza. Ale nawet jeśli by nie byli, nie powinni skończyć w ten sposób. Nawet, jeśli przyjmiemy, że pożar był zbiorowym samobójstwem, to nadal nie wymazuje grzeszków FBI. Jako organizacja, okupująca budynek, jako organizacja, która była po stronie prowodyrów tej katastrofy, powinni doprowadzić do pokojowego rozwiązania sprawy. Użycie gazów bojowych było największym błędem FBI, chociaż nie jedynym. 
      Dlatego tak ważne jest by powstawały seriale takie, jak Waco. By zmuszały nas do przemyśleń, do trudnych wyborów po której stronie stanąć. Finałowy odcinek jest tak emocjonalny, że nie byłam w stanie oglądać go na raz. Co kilka minut musiałam przerywać seans, by odetchnąć. Napięcie budowane przez pięć odcinków, wybuchło w szóstym epizodzie, potęgowane grą aktorską głównych bohaterów. 

waco, paramount network, recenzja serialu, david koresh

Jeśli nie obejrzysz Waco, David Koresh już zawsze będzie Cię oceniał

      Nawet jeśli nie lubicie opowieści z gatunku true crime, powinniście obejrzeć Waco. Mam nadzieję, że ten serial zburzy Wasz światopogląd, wywróci do góry nogami Wasze wnętrzności i rozpocznie dyskusję. Czy to, jakich złych czynów dokonujemy w życiu od razu daje innym przyzwolenie, aby traktować nas gorzej? Czy możemy doświadczać przemocy od innych dlatego, że dokonaliśmy złych wyborów?

0 komentarze:

Prześlij komentarz