Autorka 50 shades of Grey chciałaby tak pisać, czyli dlaczego powinieneś przeczytać Sunstone nawet, gdy nie interesuje cię BDSM

by 20:32 0 komentarze
sunstone, recenzja komiksu, waneko, yuri, bdsm, lgbt

Jestem pewna, że w historii tego bloga jeszcze nigdy nie zachwycałam się czymś tak bardzo, jak tym komiksem. To o czymś świadczy, prawda?

      Z serią Sunstone spotykam się dosyć późno. Komiks Stjepana Sejica został wydany w Polsce pod koniec 2015 roku, ale dopiero teraz trafił w moje łapki. Wcześniej widziałam pojedyncze sceny za sprawą Deviantart. Początkowo autor nie planował tworzenia tego komiksu. Sejic zaczął publikować na swoim koncie na wyżej wspomnianym portalu, pojedyncze scenki o relacji BDSM pomiędzy dwiema kobietami. Miało mu to pomóc w odblokowaniu się twórczo. Jednak rysunki tak bardzo spodobały się odbiorcom, że z tego wszystkiego powstał pięciotomowy komiks, który teraz dumnie stoi na mojej półce.

BDSM wcale tak nie wygląda

      Sunstone to opowieść jednej z głównych bohaterek, Lisy. Kobieta jest pisarką, a w momencie wydarzeń opisanych w komiksie, utrzymuje się z pracy kelnerki w kawiarni. Od dawna interesuje ją świat BDSM, jednak dotychczas jej doświadczenia z tym ograniczają się do self-bondage. Lisa łączy swoje upodobania z talentem pisarskim i zaczyna umieszczać w internecie opowiadania erotyczne. Zostaje również aktywną członkinią forum o tematyce BDSM. Tam właśnie poznaje Ally. Kobiety zaczynają rozmawiać coraz więcej, dzielą się swoimi fantazjami, próbują cyberseksu, aż w końcu postanawiają przenieść swoją relację na rzeczywisty kontakt. Lisa ma być uległą, Ally dominą. 

sunstone, recenzja komiksu, waneko, yuri, bdsm, lgbt

      Dalsze losy bohaterek toczą się bardzo szybko. Ich relacja od początku nie jest wyłącznie erotyczna, kobiety przyjaźnią się jeszcze zanim się spotkają. W zawrotnym tempie uczucie przeradza się w obustronną miłość, jednak Sunstone to pięciotomowa opowieść, więc nie spodziewajcie się, że szybko otrzymacie szczęśliwe zakończenie. I dobrze.
      Pisanie o tym komiksie i nie wspomnienie o serii o Christianie Greyu oraz Anastasii Steel byłoby utratą znakomitej okazji, by wytknąć jak bardzo Fifty Shades jest okropne i szkodliwe. Jeśli uważacie, że BDSM wygląda tak, jak przedstawiła to E.L. James, to Sunstone otworzy Wam oczy. 

sunstone, recenzja komiksu, waneko, yuri, bdsm, lgbt

      Komiks Sejica zawiera tak podstawowe elementy w relacji BDSM, jak wzajemne zaufanie partnerów, szacunek oraz brak toksyczności - wszystko to, czego w Grey'u brak. Sunstone bardzo dobrze zgniata wizerunek osób lubiących BDSM jako ludzi zboczonych, agresywnych, władczych lub porąbanych. Autor za sprawą Lisy i Ally pokazuje jak naprawdę wygląda relacja dominującego z uległą i wychodzi na to, że jest pełna ciepła, uczucia, zaufania i pomysłowości.

Moja ulubiona dziedzina magii: lesbomancja

      Sunstone nie byłby tym, czym jest, gdyby nie wspaniale stworzone bohaterki, do których od razu zapałałam sympatią. Lisa to z pozoru nieśmiała dziewczyna, która kisi w sobie ogrom uczuć i emocji i próbuje wszystko sobie poukładać w jak najbardziej przystępny sposób, przez co jej opowieść niekiedy przybiera formy metafor, na przykład kłótnia z jedną z bohaterek w komiksie wygląda jak walka dwóch postaci z gry RPG. Za to Ally to istny koteł: na zewnątrz twarda, zadziorna i prychająca, a w środku zraniona, tulaśna i bardzo emocjonalna, troskliwa i kochana. Obie kobiety napisane zostały w pietyzmem, dbałością o każdy szczegół charakteru, ciekawymi backgroundami.

sunstone, recenzja komiksu, waneko, yuri, bdsm, lgbt

      Czytanie o ich relacji było niezwykle pasjonujące. Już dawno nic nie miotało mną tak mocno, jak zrobił to Sunstone. Pochłonęłam wszystkie pięć tomów w zawrotnym tempie, doczytując kolejne strony podczas przerw w pracy, albo w poczekalni w urzędzie. Zdarzyło mi się, że sceny nagości przyciągnęły uwagę starszego pana, który siedział obok mnie w autobusie. Czytałam ten komiks wszędzie, gdzie tylko mogłam i w każdej wolnej sekundzie.
     Historia jest prosta jak budowa cepa: dwie osoby, które miała łączyć czysto seksualna relacja, zaczynają czuć do siebie coś więcej. Jednak sposób narracji, nagromadzenie wydarzeń, które później okazują się mieć wpływ na dalsze losy bohaterów, wspaniałe podejście do BDSM oraz niezwykle umiejętne granie na emocjach czytelnika sprawiają, że nazwanie Sunstone zwyczajną opowieścią byłoby karygodnym niedomówieniem.

sunstone, recenzja komiksu, waneko, yuri, bdsm, lgbt

     Ze wszystkim idealnie współgra graficzny element komiksu. Sejic rysuje i koloruje bawiąc się barwami, stylami i wspaniale oddając emocje na twarzach bohaterów. Szczególnie na uwagę zasługują sposoby rysowania włosów, które autor narysował tak, że każdy producent szamponów i odżywek do włosów chciałby pokazać takie lekkie, zwiewne i piękne owłosienie głowy. Sceny erotyczne nie są wulgarne, są niezwykle delikatnie i - jak już wspomniałam wyżej - podobały się starszemu panu z autobusu, więc możecie być pewni, że jakość rysunków w tym komiksie jest wysoka.
    Czytajcie więc Sunstone czym prędzej, bo to komiks naprawdę dobry, pasjonujący i przepięknie zilustrowany. Obojętnie czy lubicie klimaty BDSM, czy nie - ta pozycja jest warta każdej złotówki. Najchętniej wyściskałabym kogoś z Waneko za to, że to wydali, a potem wyściskała kolejny raz za to, że mogłam otrzymać Sunstone do recenzji. Amen.

Za udostępnienie egzemplarzy do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Waneko.


 Wydawnictwo Waneko

0 komentarze:

Prześlij komentarz