Żałosny dzięciołku - recenzja Deadman Wonderland 7-13

by 20:37 0 komentarze
deadman wonderland, waneko, recenzja mangi

Ta manga zaczęła się dość przeciętnie, a jak się skończyła?

      Na początku czytania tej serii przekonany byłem, że mam do czynienia z typowym akcyjniakiem. Spodziewałem się, że kolejne strony zaleją mnie przekazem, jak ważna jest przyjaźń, i jak bardzo trzeba walczyć o swoje marzenia i swoich bliskich. Nie da się ukryć, że to też występuje, choć nie tylko o tym opowiada ten tytuł.

deadman wonderland, waneko, recenzja mangi

Dzięciołku niedobry, dzięciołku kochany

      Nie będę długo rozwodzić się nad fabułą, ale mogę powiedzieć jedno: nie ma tu niedopowiedzeń. Po przeczytaniu całości wiemy kto robił, co robił i dlaczego. Znamy tajemnicę Wretched Egg, przeszłości głównego bohatera oraz nad czym pracowała jego matka. A jej praca, a raczej jej efekty, zrobiły wrażenie nawet na mnie, choć widziałem już wiele w takich mangach. Zakończenie również było do przewidzenia, co nie zmienia faktu, że śledziłem je ze zniecierpliwieniem, bo zmieściło się w nim całkiem sporo wydarzeń.

Znów w drzewach swym ostrzem wydziobujesz rany

      Porównanie Pamiętnika Przyszłości i Deadman Wonderland, pod względem wrażenia, jakie na mnie wywarło w trakcie czytania, wypada na korzyść tego drugiego. O ile szybka akcja Pamiętników na początku przykuła moją uwagę i dawała dużo przyjemności, tak pod koniec czułem, że fabuła zaczyna się robić zbyt absurdalna. Deadman Wonderland początkowo było dla mnie troszkę niezrozumiałe, nowe postacie były wprowadzane zbyt szybko, akcja też była cokolwiek dezorientująca. Ale im dalej, tym chętniej śledziłem akcję, tym bardziej wczuwałem się w świat przedstawiony.

deadman wonderland, waneko, recenzja mangi

I aż żal mi patrzeć, dzięciołku samotny

       Grafika, jak i w poprzednich tomach jest bardzo ładna. Okładki zaliczyły znaczną poprawę w stosunku do pierwszych sześciu, i są teraz autentycznie piękne! Walki w dalszym ciągu są zaletą tej mangi i zdecydowanie to one najbardziej przykuwają uwagę w tym dziele. Obwoluty dalej występują naprzemiennie w kolorze czarnym i białym, a kilka pierwszych stron razem ze spisem treści są kolorowe. Co więcej, im bliżej końca całej historii, tym autorka chętniej dzieliła się concept artami oraz zdradzała kulisy powstawania recenzowanej mangi.

Jak smutek wyziera z twych oczu wilgotnych

      Bardzo żałuję że ten tytuł wciągnął mnie dopiero od połowy. Z całą pewnością mogę powiedzieć że po szóstym tomie walki wciągają jeszcze mocniej, choć sama intryga zaskakuje tylko w kilku momentach. Cieszy również więcej concept artów i kulisów powstawania mangi, bo wcześniej było ich naprawdę niewiele. Miałem też delikatne odczucie że gdzieś już to widziałem, ale na całe szczęście, recenzowana seria wybija się raczej na plus. Jeśli łakniecie dobrego shounena bitewnego, sięgnijcie po Deadman Wonderland, nie zawiedziecie się!

deadman wonderland, waneko, recenzja mangi

Za udostępnienie egzemplarzy do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Waneko.

0 komentarze:

Prześlij komentarz