Brubaker nie umie upadać - recenzja Zabij albo zgiń, tom 3

by 20:30 0 komentarze
ed brubaker, zabij albo zgiń tom 3, recenzja komiksu, wydawnictwo non stop comics

Jeden z najlepszych komiksów spod skrzydeł Non Stop Comics. Czy trzeci tom nadal utrzymuje poziom?

      Przyznaję, ostatnio moje recenzje o komiksach wydawanych przez Non Stop Comics nie są już aż tak epatujące entuzjazmem i zachwytem, jak bywało na początku. W przypadku większości serii doszliśmy już do trzeciego tomu, co okazało się być dość trudnym sprawdzianem dla scenarzystów. Wbrew naturze poległo w moich oczach już na drugim epizodzie. Rat Queens zaliczyło małe potknięcie, głównie ze względu na fatalne decyzje dotyczące zatrudnienia nowej osoby, odpowiedzialnej za warstwę graficzną. Odrodzenie natomiast zafundowało mi najlepszy tom od początku serii i jestem pełna nadziei, że w przypadku tej opowieści mamy do czynienia z tendencją wzrostową. Jak wśród tego towarzystwa ma się Zabij albo zgiń?

ed brubaker, zabij albo zgiń tom 3, recenzja komiksu, wydawnictwo non stop comics

      Komiks Eda Brubakera od początku charakteryzuje się genialnym scenariuszem. Miłośnicy tego obrazkowego medium na pewno nie są zdziwieni taką sytuacją, bo scenarzysta to klasa sama w sobie. Jednak nawet największym zdarzają się potknięcia, miło więc otrzymać czarno na czerwonym potwierdzenie wielkości Brubakera.
     Autor prowadzi historię w nieprzerwanie dynamiczny sposób. Czytając opowieść Dylana nie mamy ani chwili wytchnienia i nie jest to zasługą jedynie wartkiej akcji, ale także sposobu narracji, na jaki zdecydował się Brubaker. Główny bohater przeskakuje na osi czasu wydarzeń, o których opowiada - przy czym Dylan doskonale wie, że zwraca się do kogoś za czwartą ścianą i co jakiś czas sam łapie się na tym, że nie zachowuje odpowiedniej chronologii.
      I właśnie to jest ostoją Zabij albo zgiń. Akcje, mordercze ataki, lejąca się krew - to tylko wypełniacze, sceny, które zaostrzają opowieść. Główny motyw fabularny dzieje się w głowie Dylana, a my - dzięki opowieści chłopaka - mamy do niego dostęp. Dlatego lwią część komiksu stanowią rozważania głównego bohatera, często podszyte filozoficznymi akcentami. Brubaker znakomicie potrafi wyważyć tekst oraz akcję, przez co podczas czytania nie groźny nam jest przesyt nabuzowanego patetyzmu, jak przytrafiło mi się podczas moich początków z komiksem Głębia.

ed brubaker, zabij albo zgiń tom 3, recenzja komiksu, wydawnictwo non stop comics

      Mimo tylu dobrych elementów, Brubaker łatwo mógł się wypalić. Bo jak długo można ciągnąć serię o seryjnym mordercy, który cierpi na problemy psychiczne? Poprzednie dwa tomy Zabij albo zgiń nasycone były wydarzeniami, tajemnicami, mrocznymi motywami i dramatami tak bardzo, że naprawdę potrzeba znakomitego kunsztu, by nie tylko pociągnąć tę historię dalej, ale jeszcze dostarczyć większych wrażeń.
     Brubakerowi wtórują Sean Phillips (rysunki) oraz Elizabeth Breitweiser (kolory), idealnie oddając mrok umysłu Dylana, świetnie nakreślając sceny akcji i przedstawiając najbardziej mroczne momenty komiksu w taki sposób, że aż włos się jeży. Nie mogę doczekać się serialu, który ma powstać na podstawie Zabij albo zgiń, bo ciekawi mnie jak twórcy telewizyjnej adaptacji ugryzą świat Dylana.

ed brubaker, zabij albo zgiń tom 3, recenzja komiksu, wydawnictwo non stop comics

      Tymczasem polecam sięgnąć po komiks, nie zawiedziecie się ani przez chwilę. Historia wciąga, przeżuwa i wciąż mnie jeszcze nie wypluła, więc wszystkiemu towarzyszy pełne podniecenia oczekiwanie na kaca moralnego, który nieuchronnie przybędzie po przeczytaniu ostatniego tomu Zabij albo zgiń. Będzie warto.

0 komentarze:

Prześlij komentarz