Koniec świata? - recenzja Paper Girls, tom 4

by 20:15 0 komentarze

Kolejne spotkanie z Gazeciarkami przyniosło odpowiedzi na kilka pytań, które mogliśmy postawić sobie podczas czytania poprzednich tomów.

Bohaterki trafiają do roku 2000. Jeszcze trwa zabawa sylwestrowa, nad światem wisi wizja pluskwy milenijnej, która ma wyłączyć wszystkie urządzenia i pozbawić ludzkość prądu. Gdyby tego było mało, Erin, Mac, KJ i Tiffany trafiają prosto w środek konfliktu pomiędzy starymi a nowimi - zwolennikami a przeciwnikami podróży w czasie. Dosłownie w sam środek, bo oto nad rodzinnym miasteczkiem bohaterek rozgrywa się walka wielkich robotów.



O ile w poprzednich dwóch tomach Brian K. Vaughan zwlekał z odpowiadaniem na wszystkie pytania, które mogły narodzić się w głowach czytelników, o tyle w czwartej części Paper Girls w końcu został nam uchylony rąbek tajemnicy. Do gry weszło kilka nowych postaci, choć nie za wiele - a część z bohaterów to po prostu wersje z innego czasu tych postaci, które już poznaliśmy. 

W końcu bohaterki dowiadują się trochę więcej o tym, w jakie bagno się wpakowały. Podróże w czasie stają się dla czytelników komiksu coraz bardziej zrozumiałe. Poznajemy początek wypraw w przeszłość i przyszłość oraz dowiadujemy się, że proces międzyczasowych wojaży doprowadził do konfliktu na przestrzeni kilku rzeczywistości.


Wiem, że może to brzmieć bardzo zawile, ale zapewniam Was, że podczas czytania komiksu nie będziecie mieli problemu z załapaniem co właściwie dzieje się w życiach głównych bohaterek. Niestety umiejętność pisania analiz popkultury oraz recenzji nie równa się darowi tworzenia dzieł fabularnych, dlatego musicie mi wybaczyć moje zapętlenie języka i samodzielnie sięgnąć po Paper Girls, by odkryć tajemnicę podróży w czasie.

Na pewno będzie to doskonała okazja do tego, by zastanowić się czy powinniśmy ingerować w przeszłość i przyszłość, czy może szansa na podróże w czasie będzie jednocześnie upadkiem cywilizacji. Vaughan z jednej strony opisuje dorastanie czterech bohaterek, a z drugiej pcha nas ku rozmyślaniom nad rozwojem technologii. 

W tym tomie bliżej możemy przyjrzeć się Tiffany. To właśnie ta bohaterka spotyka swoją starszą wersję i jest mocno zszokowana tym, jak Tiff z przyszłości wygląda, jakich wyborów życiowych dokonała i z kim jest w związku. Widać, że żadna z wersji bohaterki nie jest zadowolona z obrotu spraw. 


Chociaż każdą część Paper Girls wciągam w zatrważającym tempie, to zdecydowanie nie jest to komiks, który można przelecieć, przemielić i zapomnieć. Opowieść o Gazeciarkach skłania do refleksji, często zachęca do bliższego przyjrzenia się kadrom, powoli odkrywa swoje sekrety, a Vaughan doskonale prowadzi rozwój kobiecych postaci.

Jestem niezwykle ciekawa co przyniosą kolejne tomy i nie mogę się doczekać by przekonać się jak potoczą się losy bohaterek. Szczególnie, że każda część trzyma w napięciu i kończy się cliffhangerem.

0 komentarze:

Prześlij komentarz