Komiks, jakiego potrzebujemy – recenzja Giant Days, tom 5: Jak nie teraz, to kiedy?

by 20:13 0 komentarze
giant days tom 5 jak nie teraz to kiedy, non stop comics, recenzja komiksu

Kolejna odsłona komiksu duetu John Allison i Max Sarin zagościła w moich łapkach. Czy Giant Days utrzymuje poziom?


Pierwszy rok studiów minął, a Susan, Esther i Daisy mają przed sobą jeszcze tylko bal na zakończenie roku akademickiego i już mogą ruszać do rodzinnych domów. Żegnają się więc z akademikiem, do którego (jak wiemy z poprzedniej części) nie zamierzają wracać, bo drugorocznym nie wypada i rozpoczynają wakacyjne prace. Jeszcze tylko Daisy pojedzie na wykopaliska i okrzyczy wrednego wykładowcę za podburzanie jej wiary w siebie - czyż każdy z nas nie miał choć raz ochoty zrobić tego samego?


giant days tom 5 jak nie teraz to kiedy, non stop comics, recenzja komiksu

Seria Giant Days nieustannie gra na mojej nostalgii. Chociaż z większości sytuacji John Allison wyciąga jak najwięcej absurdu i humoru, niekiedy lekko odbiegając od realności, każdy kto ma za sobą nie tyle, co życie studenckie, ale ten wiek od 18 do 24 lat, w którym to niby jesteśmy już dorośli, ale wciąż wiele brakuje nam do dojrzałości, na pewno uśmiechnie się nie raz i nie dwa, podczas czytania Giant Days - a nawet będzie wybuchać śmiechem, co ja robię za każdym razem, gdy czytam kolejny tom tej serii.

Wciąż, razem z Susan, przeżywam rozstanie z McGrawem. Ten mężczyzna jest wspaniały i życzę mu jak najlepiej i potrafię dokładnie odczuć to, co czuje Susan, gdy widzi swojego byłego z nową partnerką. Allison za pomocą krótkich historyjek potrafi doskonale oddać emocje bohaterek. Używa trafnych dialogów, a dobór słownictwa, wykorzystywane metafory i znakomity flow w rozmowach pomiędzy bohaterami sprawiają, że podczas czytania Giant Days czułam się tak, jakbym była tuż, obok.

giant days tom 5 jak nie teraz to kiedy, non stop comics, recenzja komiksu

Mam kontakt z polską wersją językową tej serii, więc warto bym w końcu pochwaliła Bartosza Sztybora za znakomitą robotę przy tłumaczeniu Giant Days. To jego umiejętności jeszcze bardziej nakręcają znakomitość dialogów, żarty sytuacyjne, a koniec końców moją nieustającą dobrą zabawę z serią Johna Allisona.

Rysunki niezmiennie trzymają poziom. Cartoonowy styl idealnie współgra z tonem, w jakim napisany został komiks, czyli lekkim i zabawnym. Max Sarin potrafi w znakomity sposób przedstawić emocje bohaterów, niejednokrotnie wykraczając w tym poza przedstawianie rzeczywistości. Jego barwne rysunki, które prezentują to, co widziała Susan, będąc pod wpływem narkotyków, to majstersztyk tego tomu Giant Days.

giant days tom 5 jak nie teraz to kiedy, non stop comics, recenzja komiksu

Ta seria jest jedną z najlepszych, jakie wydaje Non Stop Comics, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Właśnie takich bohaterek potrzebujemy: inteligentnych, ciągle wpadających w kłopoty, ale wspierających się nawzajem i potrafiących poradzić sobie z kłodami, rzucanymi im przez życie (oraz tymi, które spadają na drogę z ich własnej winy).

0 komentarze:

Prześlij komentarz